Kuriozum w Wodzisławiu. "Odra zabroniła mi wykonywania zawodu"

15.02.2010
- Byłem człowiekiem widmo - mówi o swoich ostatnich miesiącach w Wodzisławiu obrońca Witold Cichy. Aby rozstać się z Odrą, musiał zrzec się zaległości, które klub z kolei uznał za... darowiznę!
Rok temu dla Witolda Cichego zabrakło miejsca w Odrze Wodzisław... - I zabroniono mi wykonywania zawodu. Zostałem zesłany do Młodej Ekstraklasy, a tam kazano mi przychodzić na popołudniowe treningi, na których nie było nikogo. Ani trenera, ani masażysty - wspomina na łamach "Sportu" piłkarz, który trafił następnie na półroczne wypożyczenie do GKS-u Jastrzębie.

Co było, gdy wrócił do Wodzisławia? - Zabroniono mi gry w sparingach i wyjazdu na obóz. Na prezentacji Odry nikt się nawet nie zająknął, co się ze mną dzieje. Byłem człowiekiem widmo. Ostatecznie, żeby rozwiązać kontrakt z klubem, musiałem się zrzec pieniędzy, które zalegał mi on za styczeń i luty - tłumaczy Cichy, dziś już zawodnik Kolejarza Stróże.

Tu doszło do kuriozalnej sytuacji. Zawodnik przedstawia bowiem dwie faktury z 2008 roku na całkiem spore kwoty. To jego zaległe wypłaty, które - jak się okazało - stały się potem darowizną na działalność statutową MKS Odra Wodzisław Śląski SA!
źródło: SPORT

Przeczytaj również