Którzy zawodnicy Ruchu zrobili największe postępy tej zimy?

17.02.2012
Są w Chorzowie od pewnego czasu. Nieliczne ruchy transferowe mogą okazać się dla nich szansą. Jest w Ruchu kilku piłkarzy, którzy jesienią byli w głębokiej rezerwie, a dziś ich akcje stoją znacznie wyżej.
Tomas Josl, czyli didżej z Czech
Kontrakt z Ruchem podpisał pod koniec sierpnia, ale przez całą jesień mecze swoich kolegów oglądał z perspektywy kibica. Nie zaliczył nawet minuty w ekstraklasie! Mógł się skupić na swojej drugiej pasji. Jest nią muzyka, a właściwie jej miksowanie.

Zimą Czech ostro wziął się do roboty i "zakasał rękawy". I to dosłownie, bo nawet w trakcie największych mrozów podwijał rękawy i wychodził na boisko bez specjalnej odzieży termoaktywnej. Co najważniejsze, prezentował się ciekawie. Nie ulega wątpliwości, że to ofensywny boczny obrońca.

- Josl zbliżył się do meczowego składu. Powiem więcej, jeśli tylko będzie zdrowy, to miejsce w osiemnastce będzie miał - przyznał trener Waldemar Fornalik.

Filip Starzyński, czyli "Figo" z Chorzowa

Jest "Messi" z Katowic, więc przy Cichej mają chłopaka z równie ambitnym pseudonimem. - Figo? Owszem, podobał mi się na boisku. Ale Zinedine Zidane jeszcze bardziej - zaznaczył Starzyński, który ostatnio ma powody do radości, bo jest kibicem Realu Madryt.

Jeszcze w grudniu jego nazwisko przeciętnemu kibicowi Ruchu niewiele mówiło. Był w szerokiej kadrze, a więc zawodnikiem numer 24-25. Dziś? Zaryzykujemy i obstawiamy, że Starzyński znajdzie się w kadrze meczowej na spotkanie ze Śląskiem Wrocław. W sparingach asystował, strzelił też gola.

- Jest jeden młody zawodnik, który tej zimy zrobił znaczne postępy. Dostanie szansę w meczach, w których nadarzy się ku temu okazja. Nie chciałbym zdradzać jego nazwiska - zaznaczył trener Fornalik. Pewnie ma w pamięci historie związane z Patrykiem Stefańskim i Mateuszem Kwiatkowskim. Obaj dobrze prezentowali się w sparingach i... na tym przy Cichej poprzestali.

Kamil Lech, czyli syn znanego ojca
Bramkarzem numer trzy na starcie przygotowań był Damian Matras. Nie zaprezentował się jednak z dobrej strony. Popełnił w sparingu z Polonią Bytom duży błąd, który zakończył się utratą gola. Krótko potem wychowanka Gwarka Ornontowice zastąpił w kadrze Ruchu jego młodszy kolega.

Kamil Lech jest utalentowany, ma świetne warunki fizyczne i... dobre geny. Piotr Lech bronił wszak w ekstraklasie w 357 meczach. Jego 17-letni syn jest na dobrej drodze, by iść śladem ojca, skoro już awansował do kadry seniorów.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również