Kto stanie w bramce Piasta w Krakowie? "Szanse oceniam 50 na 50"

06.04.2013
- Uważam, że nie mamy się czego obawiać. W marcu nie przegraliśmy meczu, w tym dwa wygraliśmy grając "na zero z tyłu" - mówi Jakub Szmatuła, rezerwowy bramkarz Piasta. Czy zagra w Krakowie?
Do doświadczonego golkipera w ostatnim czasie wyraźnie uśmiechnęło się szczęście. Jeszcze nie tak dawno był trzecim bramkarzem, bowiem przegrywał rywalizację nie tylko z Dariuszem Trelą, ale też z Jakubem Szumskim. Ten drugi był jednak na zgrupowaniu kadry młodzieżowej i trenerzy pozwolili mu odpocząć w meczu z Jagiellonią Białystok. Na ławce rezerwowych usiadł tym razem Szmatuła, który... po godzinie musiał wejść na boisko. Czerwoną kartkę ujrzał bowiem Trela.

- Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że będę musiał nagle stanąć w bramce. Bramkarze mają jednak trochę inaczej niż zawodnicy z pola, którzy zwykle kilka minut wcześniej dowiadują się, że zagrają, że dojdzie do zmiany. Ja zwykle rozgrzewam się intensywniej w przerwie, ale w trakcie gry nie ma takiej możliwości. W meczu z Jagiellonią wszedłem do bramki w szczególnym momencie, gdy goście mieli rzut wolny z linii 16 metrów. Sytuacja była szalenie niebezpieczna, na szczęście piłka nie wpadła do bramki, co dodało mi otuchy. Najgorzej wchodzi się do bramki, gdy za moment pada gol po rzucie wolnym lub karnym. Wtedy naprawdę można się załamać, upaść na duchu - przyznaje.

Cały tydzień toczył się więc w obliczu rywalizacji Szmatuły i Szumskiego o to, kto wyjdzie w pierwszym składzie na mecz z Wisłą. - Nie wiem, czy wskoczyłem na dłużej do bramki Piasta. Na pewno bardzo bym chciał. W I lidze broniliśmy z Darkiem pół na pół, więc swą cegiełkę do awansu do ekstraklasy dołożyłem. Potem trenerzy postawili na mojego konkurenta, co dodało mu pewności siebie i wiary. Teraz jest mocnym punktem zespołu, a ja na treningach starałem się przekonać do siebie trenerów. Szanse na występ w Krakowie oceniam 50 na 50 - zaznacza bramkarz.

Wisły nie ma się jednak zamiaru obawiać. - Wisła nieźle prezentuje się wiosną, ale nią się nie zajmujmy. Skupiamy się na sobie. Uważam, że nie mamy się czego obawiać. W marcu nie przegraliśmy meczu, w tym dwa wygraliśmy grając "na zero z tyłu" - kończy rozmowę z dziennikiem "Sport".
źródło: Sport

Przeczytaj również