Kto nie lubi rankingu Motyki?

17.12.2008
Jednemu z piłkarzy Polonii Bytom tak bardzo nie przypadł do gustu ranking trenera Marka Motyki, że... potargał kartkę, która prezentowała jego wyniki.
Marek Motyka, trener Polonii nie pamięta dokładnie, kiedy wpadł na pomysł, by oceniać swoich piłkarzy w specjalnym rankingu. Szkoleniowiec z powodzeniem stosował go już w kilku klubach - Hutniku Kraków, Szczakowiance, Górniku Zabrze, a ostatnio w Polonii.

W Bytomiu nie robił tego sam. Po każdej kolejce swoje punkty notowali też jego asystenci: Dietmar Brehmner, Jerzy Szpernalowski i Mirosław Dreszer. Noty były jawne. Jedna lista znajdowała się w szatni, druga w pokoju trenera. Pierwsza długo nie przetrwała. - Komuś widać nie spodobały się oceny i listę potargał. Wszedłem wtedy do szatni i powiedziałem: - Dobrze, skoro nie chcecie znać ocen, to jest wasz problem. Wtedy jednak zaczęły się dziać rzeczy dziwne - zdradza trener. Piłkarze zaczęli częściej odwiedzać pokój szkoleniowca i niby przypadkiem kończyli wizytę zerkając na ranking.

- To jest jedyny obiektywny ranking! - podkreśla Motyka. - Te w gazetach to zabawa, bo przecież dziennikarze nie siedzą z nami w szatni i nie wiedzą, jakie zadania taktyczne ma wykonać zawodnik. Powiedzmy, że lewy obrońca ani razu nie przekracza linii środkowej boiska. Kibice gwiżdżą, dziennikarze krytykują, ale przecież nie mają pojęcia o tym, że chłopak tak właśnie miał grać - wyjaśnia trener.

Więcej w Gazecie Wyborczej Katowice
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Przeczytaj również