Kto był najlepszym I-ligowcem 2012 roku? Wytypowaliśmy piątkę...
5. Adrian Napierała (GKS Katowice)
Ulubieniec kibiców z Bukowej. Przeżywał w Katowicach więcej trudnych chwil niż przyjemnych, a mimo to się nie poddaje. Jego gra jest prosta - sporo siły, brak patyczkowania się i jeszcze więcej ambicji. Jest więc... idealnym obrońcą na I ligę. Tu liczy się walka, walka i jeszcze raz walka. A nikomu nie trzeba tłumaczyć, że takich zawodników fani najbardziej cenią. Wiosną trener Rafał Górak czasem sadzał go na ławce. Natomiast jesienią wszystkie spotkania - kiedy nie pauzował za kartki - rozpoczął już w podstawowym składzie.
4. Maciej Mańka (GKS Tychy)
Już za czasów trenera Mirosława Smyły, nastoletni wówczas piłkarz spisywał się bardzo dobrze. Zaowocowało to transferem do Górnika Zabrze. Przy Roosevelta zaliczył tylko dwa epizody w ekstraklasie i powędrował na wypożyczenie do Tychów. Najpierw dołożył cegiełkę do awansu do I ligi, a w niej powrócił do dawnej formy. 23-letni dziś tyszanin przez całą rundę spisywał się bardzo solidnie, a zwieńczył ją strzelając gola Cracovii.
3. Mateusz Mika (Ruch Radzionków/Polonia Bytom)
Wiosną był tylko rezerwowym w Ruchu Radzionków. Przeniósł się jednak za miedzę do Polonii Bytom i osiągnął wysoką formę. Był jednym z nielicznych jasnych punktów najgorszej drużyny ligi. Niech nikogo nie zmyli duża liczba puszczonych bramek. Na jego grę trzeba spojrzeć raczej inaczej - ile goli straciłaby Polonia gdyby nie było w niej Miki. Jesień zakończyła się dla niego bardzo groźnie, bowiem doznał pęknięcia czaszki. Do treningów wróci w kasku podobnym, jak ten noszony przez Petra Czecha czy... Damiana Zbozienia. Nie wiadomo jednak, czy wróci do bramki Polonii, bowiem nie ukrywa, że chce opuścić Olimpijską. Chce go ponoć Kolejarz Stróże.
2. Przemysław Pitry (GKS Katowice)
Właściwie do końca nie wiadomo, dlaczego nadal gra w GieKSie, skoro poradziłby sobie jeszcze w mocniejszych klubach. Widać, że jest przywiązany do tego klubu niezależnie od sytuacji finansowej i organizacyjnej. Wiosną grał solidnie, zaś jesienią... przechodził samego siebie. Strzelał bramki (aż dziesięć), asystował i miał niebagatelny wpływ na grę katowiczan. Pitry stał się liderem zespołu Rafała Góraka, a szczególnie źle muszą go wspominać w Bytomiu. Wszak w meczu derbowym z Polonią zdobył aż cztery bramki.
1. Piotr Rocki (Ruch Radzionków/GKS Tychy)
Napisać, że przeżywa drugą młodość byłoby kłamstwem. Drugą młodość przeżywał dziesięć lat temu. Na pewno jednak jest jak wino. Wiosną ciągnął dogorywające "Cidry" do górnej połówki tabeli I ligi, a latem sam zgłosił się do Piotra Mandrysza z GKS-u Tychy. Szybko przekonał do siebie wszystkich kibiców i zawodników beniaminka. Był kluczową postacią dla taktyki tyszan, która polegała na solidnej obronie oraz... wrzutkach Rockiego. Strzelił jesienią trzy gole, ale wypracował zdecydowanie więcej. Mając tak dobrze ułożoną stopę, spokojnie może grać do czterdziestki.