Krzysztof Markowski: "Musimy zacząć punktować za trzy jeśli chcemy gonić przód tabeli"
26.10.2014
Zagłębie Sosnowiec przedłużyło serię meczów bez porażki do 7, ale aż 4 spotkania w tym okresie zakończyły się remisem. Wczorajszy podział punktów na terenie lidera cieszy "chłopców znad Brynicy", ale pozostawia też niedosyt. - "Z jednej strony ten remis na terenie lidera trzeba szanować, ale z drugiej jest to kolejny nasz remis, a nam potrzebne są zwycięstwa. Teraz mamy dwa mecze u siebie i musimy punktować za trzy jeśli chcemy gonić przód tabeli. Sytuacji było sporo, ale bardzo dobrze spisywali się bramkarze i skończyło się na zero z tyłu dla obu drużyn" - mówił po meczu Krzysztof Markowski.
Całe spotkanie było wyrównane. Zarówno zawodnicy z Kluczborka jak i Sosnowca mieli lepsze okresy gry w tym meczu. Do przyjezdnych z pewnością należał początek spotkania i jego koniec, kiedy to w doliczonym czasie gry "Zagłębiacy" mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale w słupek uderzył Marcin Sierczyński.- "Zbyt dużo szczęścia byłoby, gdyby ten strzał wpadł do siatki, a nie trafił w słupek, więc my mamy świadomość, że ten punkt jest dzisiaj zdobyty – czy uczciwie? Uczciwie, bo chłopcy pracowali, zdobyli punkt i nie udało się przeciwnikowi strzelić nam bramki. Natomiast dużo przemyśleń, spostrzeżeń, jak dużo jest pracy przed nami, żeby zespół grał po prostu lepiej, żeby większą przyjemność sprawiało nam granie. Nie przez 20 minut, ale przez większość meczu z tak trudnymi przeciwnikami" - podsumował spotkanie trener Zagłębia, Mirosław Smyła.
Kolejny mecz sosnowiczanie zagrają przed własną publicznością w czwartek o 18.00, a ich przeciwnikiem będzie Znicz Pruszków, który dość sensacyjnie awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski pokonując Zagłębie Lubin 2-1.
Całe spotkanie było wyrównane. Zarówno zawodnicy z Kluczborka jak i Sosnowca mieli lepsze okresy gry w tym meczu. Do przyjezdnych z pewnością należał początek spotkania i jego koniec, kiedy to w doliczonym czasie gry "Zagłębiacy" mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale w słupek uderzył Marcin Sierczyński.- "Zbyt dużo szczęścia byłoby, gdyby ten strzał wpadł do siatki, a nie trafił w słupek, więc my mamy świadomość, że ten punkt jest dzisiaj zdobyty – czy uczciwie? Uczciwie, bo chłopcy pracowali, zdobyli punkt i nie udało się przeciwnikowi strzelić nam bramki. Natomiast dużo przemyśleń, spostrzeżeń, jak dużo jest pracy przed nami, żeby zespół grał po prostu lepiej, żeby większą przyjemność sprawiało nam granie. Nie przez 20 minut, ale przez większość meczu z tak trudnymi przeciwnikami" - podsumował spotkanie trener Zagłębia, Mirosław Smyła.
Kolejny mecz sosnowiczanie zagrają przed własną publicznością w czwartek o 18.00, a ich przeciwnikiem będzie Znicz Pruszków, który dość sensacyjnie awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski pokonując Zagłębie Lubin 2-1.
Polecane
II liga