Krwiak się wchłonął - najgorsze już za Kojem?

05.10.2016
Michał Koj pozostanie w szpitalu przynajmniej do czwartku, ale jego stan się poprawia. Zawodnik przebywa na obserwacji od blisko dwóch tygodni.
Najważniejsza wiadomość - wchłonął się pourazowy krwiak mózgu, którego wcześniej wykryły badania. Uraz był spowodowany uderzeniem w kość czołowo-skroniową w trakcie jednego ze starć Koja z zawodnikiem z Niecieczy. Wydawało się, że niezbędna może okazać się nawet operacja. U obrońcy Ruchu ustąpiły też objawy wstrząśnienia mózgu. 23-latek pozostanie jednak jeszcze pod obserwacją lekarzy przynajmniej do czwartku.

Koj przed urazem był w tym sezonie podstawowym zawodnikiem "niebieskich". Grał pełne 90 minut w każdym ze spotkań w lidze, 120 minut spędził na boisku również w pucharowym starciu ze Stomilem w Olsztynie.
źródło: własne/ruchchorzow.com.pl
autor: ŁM

Przeczytaj również