Krajobraz po spadku z I ligi: Polonia nie patrzy na "zielony stolik"

21.05.2012
- Jesteśmy wszyscy przybici i przygnębieni, ale na podsumowanie sezonu zbyt wcześnie. Musimy jeszcze zaczekać tydzień - mówi Marek Pieniążek. Dyrektora Polonii zapytaliśmy, czy bytomianie wciąż łudzą się, że...
Szkoleniowiec Cracovii, Tomasz Kafarski, niedawno sportowo spadł ze swoimi zawodnikami z ekstraklasy, ale nawet przed kamerami telewizyjnymi nie krył, że wciąż wierzy w utrzymanie. Oczywiście wywalczone nie na boisku, lecz przy "zielonym stoliku", a związane z procedurą licencyjną.

Polonia teoretycznie również mogłaby mieć podobne złudzenia. Nie wiadomo, czy licencję na grę w I lidze otrzyma ŁKS Łódź. Spore problemy organizacyjne przeżywa Ruch Radzionków. A długi mają inne kluby na zapleczu ekstraklasy. A więc? - Ani przez moment w tym sezonie nie patrzyliśmy na "zielony stolik". I nadal nie szukamy takich złudzeń. Każdą decyzję PZPN-u przyjmiemy z pokorą - odpowiada Marek Pieniążek.

Gdyby doszło do jakiejś fuzji lub któraś z drużyn I-ligowych nie otrzymałaby licencji, utrzymanie wywalczy ten, kto znajdzie się na czwartym miejscu od końca. Polonia wciąż może tą pozycję wywalczyć. O ile wygra w ostatniej kolejce, a potknie się Wisła Płock. - Piłkarze doskonale zdają sobie sprawę z tego, że sportowo utrzymania już nie osiągniemy, ale oni grają teraz przede wszystkim o swój honor, o swoją przyszłość - akcentuje dyrektor Polonii.

Nie kryje on, że atmosfera w Bytomiu jest wisielcza. - Sami pokpiliśmy sprawę, bo przecież w ostatni weekend wyniki na innych boiskach ułożyły się korzystnie dla nas. Należało po prostu wygrać z Arką. Niestety, nie udało się. Decyzje zarządu będą, ale jeszcze nie teraz. Po ostatniej kolejce trener zostanie poproszony o stosowny raport i zaczniemy rozmawiać z piłkarzami. Dziś jest zbyt wcześnie, by mówić, kto odejdzie, a kto zostanie - wyjaśnia Pieniążek.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również