Koźmiński o grze Górnika w Gliwicach: Antagonizmy trzeba leczyć

11.07.2011
- Piast był bliski miana najbardziej poukładanego klubu na Śląsku, ale wszystko zostało rozpieprzone przez centralne sterowanie z ratusza - twierdzi Zbigniew Koźmiński, były wiceprezes gliwiczan.
- W tej chwili najwięcej profesjonalizmu dostrzegam w Ruchu Chorzów, bo działają tam osoby, które w piłce są od lat. Zaraz potem jest Górnik Zabrze, mimo że nie przekonują mnie nominacje personalne na szczeblach kierowniczych. Tam powinni zasiadać ludzie futbolu, a niekoniecznie radcy prawni. Właściwe persony trzymają stery w Polonii Bytom, ale tam z kolei brak akceptacji ze strony politycznych struktur miasta i brak pieniędzy zabijają wszystko. Największy potencjał sportowy mają za to Ruch i Górnik - kontynuuje działacz.

Były wiceprezes Piasta uważa, że zło w gliwickim klubie zaczęło się od miasta, ale nie przewiduje podobnego scenariusza dla Zabrza. - Pani prezydent Małgorzata Mańka-Szulik nie jest taka ofensywna jak wiceprezydent Gliwic Piotr Wieczorek i nie wmawia wszystkim, że zna się na piłce. Piast raczej nie znajdzie też poważnego inwestora, bo w Gliwicach obowiązuje absurdalna teoria, że musi go znaleźć zarząd, a jest to przecież rola miasta. Żaden prezes klubu nie przebrnie w poważnej firmie nawet sekretarki - twierdzi.

Koźmiński odniósł się także do pomysłu tymczasowej gry Górnika Zabrze na stadionie w Gliwicach. - To się musi dobrze skończyć. Antagonizmy trzeba leczyć. Perswazja, rozmowa, konsensus, odgórna decyzja - każdy sposób będzie dobry, byle okazał się skuteczny. Kibice nie mogą wyznaczać interesów nadrzędnych miastu i klubowi. Kiedy byłem prezesem Górnika to Piast pożyczał nam nawet pieniądze. A teraz wszystko poszło na noże. Gliwiczanom nie wróżę rychłego sukcesu, choć życzę im jak najlepiej. Szkoda, że nie stał się czołowym klubem na Śląsku z najpiękniejszym stadionem i bez długów. Ale jak widać polskie piekło wszędzie ma regionalne oddziały - kończy.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również