Korona - Ruch 0-1. Grzechem byłoby tego meczu nie wygrać

23.04.2011
"Niebiescy" zrównali się punktami z Koroną. Kielczanie udowodnili dzisiaj, że lepiej radzą sobie na wyjazdach, aniżeli u siebie. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Maciej Jankowski.
Wydarzenie
82. minuta. Matko Perdijić wybronił sytuację "sam na sam" z Dawidem Janczykiem. To była najlepsza okazja Korony do tego, by doprowadzić do wyrównania. A zarazem jedna z nielicznych takich szans.

Bohater
Maciej Jankowski. Nie dość, że dzielnie radził sobie w roli jedynego napastnika, to jeszcze zdobył gola. Marek Zieńczuk przeprowadził jedną z nielicznych odważnych akcji, złamał do środka i uderzył na bramkę lewą nogą. Zbigniew Małkowski "wypluł" piłkę i dopadł do niej Andrej Komac. - Uderzył końcami palców, ale zdołał podbić piłkę nad bramkarzem. Ja do niej dopadłem i w tym tłoku skierowałem piętą do siatki - opisał to zamieszanie Jankowski.

Co ciekawego
- Arkadiusz Piech tym razem zasiadł na ławce rezerwowych. W pięciu ostatnich kolejkach napastnik też wychodził w pierwszym składzie "Niebieskich". Waldemar Fornalik zdecydował się na ustawienie składu systemem 4-5-1.

- Chorzowian wspierała liczna grupa kibiców Ruchu, którzy długimi momentami byli głośniejsi od sympatyków Korony.

- Boisko przedwcześnie opuścił Żeljko Djokić. Obrońca Ruchu doznał kontuzji (uraz mięśnia czworogłowego) i w przerwie został zmieniony przez doświadczonego Ariela Jakubowskiego.

- Bardzo aktywny był Andrej Komac, lecz cóż z tego, skoro w kluczowych momentach Słoweniec albo dokonywał złych wyborów, albo brakowało jakości w jego zagraniach.

- Fantastyczną okazję miał w 90. minucie Marek Zieńczuk. Zmarnował jednak szansę oko w oko ze Zbigniewem Małkowskim.

- Korona ostatni mecz na własnym terenie wygrała 16 października 2010 roku.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również