Korona - Polonia 1-0. Pękł mu ochraniacz, a sędzia niewzruszony!
05.03.2010
Pierwszy rażący Piotr Siedlecki zrobił dopatrując się faulu Macieja Tataja na Wojciechu SKabie. Prawda była taka, że bramkarz Polonii w dziwnych okolicznościach wypuścił piłkę z rąk i napastnik Korony skrzętnie z tego skorzystał. Gol nie został uznany. Po chwili ekipa z Bytomia mogła prowadzić, bo przed świetną szansą stanął Grzegorz Podstawek. Doświadczony napastnik chybił, myląc się o pół metra.
Mecz był prowadzony w zimowych warunkach, padał śnieg i niezbędna była pomarańczowa piłka. A jednak gra była szybka i płynna. Brakowało jedynie sytuacji. Dość powiedzieć, że Polonia nie oddała celnego strzału na bramkę gospodarzy! - Rzeczywiście, choć dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, to niewiele z tego wynikało - przyznał Maciej Bykowski, który pojawił się w drugiej odsłonie. I to on niepotrzebnie faulował na środku boiska. Edi piłkę dośrodkował, a niepilnowany Pavol Stano skierował ją do siatki Polonii, w której jeszcze nie tak dawno grał.
Pod własną bramką Słowak pomylił się, co mogło kosztować Koronę stratę dwóch punktów. Ostrym wślizgiem sfaulował Bykowskiego. - Dziobnąłem sobie piłkę, szykując się do strzału, a obrońca Korony trafił mnie prosto w nogi. Aż pękł ochraniacz! - irytował się napastnik Polonii. Stano nie zamierzał kłamać. - Trafiłem go, zahaczając o ten ochraniacz. Dla sędziego była to jednak trudna sytuacja - przekonywał obrońca kielczan, lecz trudno się z tym usprawiedliwieniem zgodzić. Piotr Siedlecki był dobrze ustawiony i sytuację miał jak na dłoni. To był drugi tak poważny błąd arbitra. Kolejnym było wyrzucenie z boiska Michała Zielińskiego, który za faul na Marcinie Radzewiczu "zasłużył" co najwyżej na żółtą kartkę.
- Remis się nam należał - przekonywał Bykowski, lecz trzeba zaznaczyć, że Polonia znów nie zachwyciła. Akcje bytomian nieźle wyglądały tylko do linii pola karnego. Pochwalić należy Marcina Radzewicza, który dał świetną zmianę za Piotra Tomasika. Po jednym z jego rajdów dobra okazję zmarnował Marek Bażik. Na więcej Polonii już nie było stać...
Mecz był prowadzony w zimowych warunkach, padał śnieg i niezbędna była pomarańczowa piłka. A jednak gra była szybka i płynna. Brakowało jedynie sytuacji. Dość powiedzieć, że Polonia nie oddała celnego strzału na bramkę gospodarzy! - Rzeczywiście, choć dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, to niewiele z tego wynikało - przyznał Maciej Bykowski, który pojawił się w drugiej odsłonie. I to on niepotrzebnie faulował na środku boiska. Edi piłkę dośrodkował, a niepilnowany Pavol Stano skierował ją do siatki Polonii, w której jeszcze nie tak dawno grał.
Pod własną bramką Słowak pomylił się, co mogło kosztować Koronę stratę dwóch punktów. Ostrym wślizgiem sfaulował Bykowskiego. - Dziobnąłem sobie piłkę, szykując się do strzału, a obrońca Korony trafił mnie prosto w nogi. Aż pękł ochraniacz! - irytował się napastnik Polonii. Stano nie zamierzał kłamać. - Trafiłem go, zahaczając o ten ochraniacz. Dla sędziego była to jednak trudna sytuacja - przekonywał obrońca kielczan, lecz trudno się z tym usprawiedliwieniem zgodzić. Piotr Siedlecki był dobrze ustawiony i sytuację miał jak na dłoni. To był drugi tak poważny błąd arbitra. Kolejnym było wyrzucenie z boiska Michała Zielińskiego, który za faul na Marcinie Radzewiczu "zasłużył" co najwyżej na żółtą kartkę.
- Remis się nam należał - przekonywał Bykowski, lecz trzeba zaznaczyć, że Polonia znów nie zachwyciła. Akcje bytomian nieźle wyglądały tylko do linii pola karnego. Pochwalić należy Marcina Radzewicza, który dał świetną zmianę za Piotra Tomasika. Po jednym z jego rajdów dobra okazję zmarnował Marek Bażik. Na więcej Polonii już nie było stać...
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów