Korona - Piast. Po udany rewanż!

17.03.2016
24 października ubiegłego roku ówczesny lider Ekstraklasy zupełnie niespodziewanie uległ złocisto-krwistym przy Okrzei w stosunku 0:1. Mówiło się wówczas, że były szkoleniowiec Piasta, Marcin Brosz rozpracował niebiesko-czerwonych i to w ich własnej twierdzy, którą tak dobrze zna. Teraz nadchodzi czas rewanżu.
Łukasz Laskowski/pressfocus.pl
Co ciekawego?

- Chociaż kielczanie radzą sobie wiosną dużo lepiej u siebie niż miało to miejsce jeszcze przed paroma miesiącami, wciąż pozostają zespołem z największą w całym sezonie ilością porażek przed własną publicznością. Zaliczyli ich do tej pory konkretnie siedem.

- Równocześnie złocisto-krwiści są nadal jedyną ekipą, która ograła Piasta na terenie wicelidera rozgrywek.

- Niby wszyscy o tym wiedzą, ale i tak nie godzi się przy tej okazji nie wspomnieć o gliwickich korzeniach trenera Korony – Marcina Brosza. Szkoleniowiec ten mieszka na co dzień w pobliskich Paniówkach i po dziś dzień pozostaje współtwórcą największego w historii sukcesu „Piastunek” w ramach rozgrywek Ekstraklasy – awansu do europejskich pucharów, wywalczonego przed blisko dwoma laty.

- Dariusz Trela – to druga osoba łącząca dość ściśle obydwa kluby. W latach 2012-2014 golkiper rozegrał 54 ekstraklasowe mecze w barwach Piasta. Od bieżącego sezonu jest zawodnikiem Korony.

Na kogo zwrócić uwagę?

Airam Cabrera (Korona): w aktualnej sytuacji i w tym miejscu mogło znaleźć się tylko nazwisko hiszpańskiego napastnika gospodarzy. Były gracz rezerw Villarealu w sześciu rozegranych wiosną kolejkach zdobył dla swojego zespołu już osiem bramek. Nawet lider klasyfikacji strzelców Ekstraklasy, Nemanja Nikolić nie miał jesienią tak imponującego wejścia w rundę (zdobył wówczas, w analogicznym okresie, o jednego gola mniej).

Martin Neszpor (Piast): stawiamy na Czecha, chcąc być może obudzić w ten sposób snajperski instynkt wypożyczonego ze Sparty Praga gracza. To tak pół żartem pół serio, a całkiem na poważnie – najwyższy już czas aby i popularny „Neszpi” zaczął grać tak jak miało to miejsce jesienią. Skoro przed tygodniem odpalił wreszcie cały Piast, może już jutro to samo czeka napastnika z Gliwic.

Ostatni raz

Przed paroma miesiącami „Piastunki”, nie bójmy się użyć tego słowa - sensacyjnie - przegrały u siebie z Koroną 0:1. Jedyną bramkę w tamtym spotkaniu zdobył Bartłomiej Pawłowski, a wiele osób zwracało uwagę na fakt, że gliwiczanie nie potrafią wykrzesać z siebie pełni umiejętności gdy mają dłuższą przerwę od regularnej gry. Wówczas była to przerwa na gry reprezentacji, tym razem jesteśmy dopiero tuż przed identyczną pauzą. Czy wynik piątkowej potyczki będzie zatem zupełnie inny?

Nieobecni goście

Raczej nie powinniśmy spodziewać się w wyjściowym składzie zespołu gości Bartosza Szeligi oraz Martina Bukaty, który jeszcze niedawno zmagał się kontuzją mięśnia dwugłowego. Może za to wrócić do gry Patrik Mraz, choć w ubiegłym tygodniu także i on nabawił się urazu.
Na szczęście nikt nadal nie pauzuje za kartki, więc trener Latal ma spore możliwości manewru. Ostatnie występy niebiesko-czerwonych przekonały nas, że Czechowi bardzo taka sytuacja leży, a zaskakujące zmiany w zestawieniu drużyny to jego specjalność.

Przypuszczalny skład

Piast: Szmatuła – Ipsa, Korun, Hebert – Mak, Pietrowski, Murawski, Vacek, Badia – Bariszić, Nespor.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Miłosz Karski

Przeczytaj również