Korona - Piast 1-0. Zapłacili za mimimalizm
26.09.2014
Wydarzenie
Choć szansa na zwycięstwo w Kielcach była, „Piastunki” grały tak jakby tego meczu wygrać nie chciały. Od początku schowani bezpiecznie na swojej połowie boiska, jedynie w pierwszych minutach po przerwie oraz naturalnie po stracie gola, goście żwawiej zaatakowali bramkę Czerniauskasa. To co zostanie nam w tej sytuacji w pamięci po dzisiejszej rywalizacji, to defensywna taktyka gliwiczan, która w efekcie kosztuje ich trzy punkty.
Bohater
Bohaterów mamy dwóch i są to dwaj rezerwowi Złocisto – Krwistych. Jacek Kiełb wrzucił, Przemysław Trytko strzelił i Korona wygrała mecz, choć w drugiej połowie to goście częściej posiadali inicjatywę. Zdecydował moment nieuwagi... sędziego technicznego.
Rozczarowanie
Antybohaterem meczu zostaje właśnie techniczny arbiter – Tomasz Marciniak. Zatrzymał on za linią boczną Mateja Izvolta, mimo że ten formalnie zmienił już na boisku Bartosza Szeligę. I właśnie wtedy, po wrzutce z prawej strony, kielczanie zdobyli gola. Nie trzeba chyba w tym momencie dodawać, że dośrodkowanie Kiełba powinien w teorii blokować właśnie... nieobecny Izvolt. Czy jeszcze przed przeprowadzeniem zmiany nie można było zwrócić uwagi Słowakowi aby ten zdjął niedozwoloną ozdobę z nadgarstka? Tak aby nie dekompletować niepotrzebnie jedenastki gości.
Co ciekawego
- W bramce Piasta kontuzjowanego Alberto Cifuentesa zastąpił od początku meczu, tak jak w drugiej połowie pojedynku z Cracovią, Jakub Szmatuła.
- Pierwszy strzał w światło bramki „Piastunki” oddały dopiero po 40 minutach konfrontacji.
- W 53. minucie Ruben Jurado zagrał do Gerarda Badii i ten zmusił Czerniauskasa do największego wysiłku.
- Przed zdobyciem gola trzykrotnie, po wrzutkach w pole karne, piłkarze Korony próbowali pokonać Jakuba Szmatułę strzałami głową. Zarówno Sylwestrzak, jak i później Ouattara oraz Petrov uderzali jednak w środek bramki, z czym radził sobie świetnie golkiper z Gliwic.
Choć szansa na zwycięstwo w Kielcach była, „Piastunki” grały tak jakby tego meczu wygrać nie chciały. Od początku schowani bezpiecznie na swojej połowie boiska, jedynie w pierwszych minutach po przerwie oraz naturalnie po stracie gola, goście żwawiej zaatakowali bramkę Czerniauskasa. To co zostanie nam w tej sytuacji w pamięci po dzisiejszej rywalizacji, to defensywna taktyka gliwiczan, która w efekcie kosztuje ich trzy punkty.
Bohater
Bohaterów mamy dwóch i są to dwaj rezerwowi Złocisto – Krwistych. Jacek Kiełb wrzucił, Przemysław Trytko strzelił i Korona wygrała mecz, choć w drugiej połowie to goście częściej posiadali inicjatywę. Zdecydował moment nieuwagi... sędziego technicznego.
Rozczarowanie
Antybohaterem meczu zostaje właśnie techniczny arbiter – Tomasz Marciniak. Zatrzymał on za linią boczną Mateja Izvolta, mimo że ten formalnie zmienił już na boisku Bartosza Szeligę. I właśnie wtedy, po wrzutce z prawej strony, kielczanie zdobyli gola. Nie trzeba chyba w tym momencie dodawać, że dośrodkowanie Kiełba powinien w teorii blokować właśnie... nieobecny Izvolt. Czy jeszcze przed przeprowadzeniem zmiany nie można było zwrócić uwagi Słowakowi aby ten zdjął niedozwoloną ozdobę z nadgarstka? Tak aby nie dekompletować niepotrzebnie jedenastki gości.
Co ciekawego
- W bramce Piasta kontuzjowanego Alberto Cifuentesa zastąpił od początku meczu, tak jak w drugiej połowie pojedynku z Cracovią, Jakub Szmatuła.
- Pierwszy strzał w światło bramki „Piastunki” oddały dopiero po 40 minutach konfrontacji.
- W 53. minucie Ruben Jurado zagrał do Gerarda Badii i ten zmusił Czerniauskasa do największego wysiłku.
- Przed zdobyciem gola trzykrotnie, po wrzutkach w pole karne, piłkarze Korony próbowali pokonać Jakuba Szmatułę strzałami głową. Zarówno Sylwestrzak, jak i później Ouattara oraz Petrov uderzali jednak w środek bramki, z czym radził sobie świetnie golkiper z Gliwic.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów