Korona - Odra 1-1. Onyszko skapitulował, ale i tak nie przegrał!

20.03.2010
Wodzisławianie nadal bez porażki pod wodzą Marcina Brosza, choć Arkadiusz Onyszko pierwszy raz w barwach Odry skapitulował. Remis został uratowany za sprawą samobójczego gola Hernaniego.
Korona lepiej rozpoczęła ten mecz. Dyktowała warunki, a szczególnie aktywny był Michał Zieliński. Byłemu napastnikowi Polonii Bytom niewiele jednak tego dnia wychodziło. Ostrzeżeniem dla Odry była sytuacja, po której Paweł Sobolewski posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej, a "Zielu" fatalnie skiksował. Wniosków defensywa z Wodzisławia Śląskiego nie wyciągnęła i w efekcie jeszcze przed zmianą stron padł gol. Znów dogrywał Sobolewski i tym razem Maciej Tataj doszedł do piłki i wpakował ją do bramki Arkadiusza Onyszki, który dotąd pozostawał w tym roku niepokonany.

Cios wyprowadzony przez gospodarzy obudził Odrę. Na drugą odsłonę Marcin Brosz posłał do boju kolejnego napastnika - Jakuba Grzegorzewskiego. Wodzisławianie ruszyli do odrabiania strat. Do dobrych okazji dochodził w szczególności Bueno. Po bardzo składnej akcji lewą stroną Brazylijczyk powinien był skierować z metra piłkę do bramki. Spudłował. Lepszy efekt przyniósł szturm drugą stroną. Piotr Piechniak dogrywał piłkę w kierunku Bueno, któremu życie starali się utrudnić dwaj obrońcy. Jednak w efekcie jeden z nich skierował piłkę do własnej bramki.

- Z tego, co widziałem, to piłkę do siatki wpakował Hernani - przyznał Piechniak, który w ciemno punktu przed meczem nie chciał wziąć. Jednak z przebiegu meczu... - Korona grała naprawdę dobrze. Dlatego cieszymy się, że wyciągnęliśmy ten wynik na remis - przyznał.

To już ósmy punkt zdobyty przez Odrę w tym roku. - Lecz nie zasłużyła na ten remis! Od początku meczu broniła się i grała na czas - irytował się niepocieszony Grzegorz Lech z Korony.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również