Kontrowersje w meczu Zagłębia. "Rzutu karnego nie powinno być..."

09.03.2013
Po spotkaniu z Chojniczanką kapitan Zagłębia stwierdził, że drugi gol dla rywali padł po nieodgwizdanej pozycji spalonej. Również i trener z Chojnic sugerował, że sędzia nie miał najlepszego dnia...
- Przegraliśmy mecz na własne życzenie. Straciliśmy bramkę na początku spotkania, ale później kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Nie potrafiliśmy jednak wykorzystać sytuacji bramkowych i wyrównać. Również i w drugiej połowie to my "ciągnęliśmy" grę do przodu, a Chojniczanka skupiała się głównie na przerywaniu akcji - skomentował przegrany mecz Sławomir Jarczyk.

W spotkaniu nie zabrakło również kontrowersji. Drugi gol dla Chojniczanki padł bowiem po rzucie karnym, którego - jak twierdzili niektórzy - nawet nie powinno być. - Ta bramka została zdobyta po akcji z nieodgwizdanej pozycji spalonej. Nawet napastnik rywali w pierwszym momencie nie ruszył za piłką... ale gdy zobaczył, że sędzia nie zareagował - pobiegł za piłką i wywalczył rzut karny - irytował się kapitan Zagłębia.

- Nieważne, czy przy bramce był spalony, czy nie. Drużyna musi reagować niezależnie od sytuacji. To nie upoważnia zawodników do stania, krzyczenia i wyrokowania, czy sędzia zrobił dobrze, czy źle. Nie będę się wymądrzał, ani oceniał sędziego, bo bym się wygłupił - mówił z kolei trener Mirosław Kmieć.

Bardziej wylewny był natomiast trener Chojniczanki, Mariusz Pawlak. - Nie chcę wyręczać sędziów w ich decyzjach, ale przy faulu na zawodniku, który wychodzi sam na sam, chyba należy się czerwona kartka. Tak kara się w ekstraklasie. Nie chcę oceniać, po prostu chciałbym wiedzieć od czego to zależy, że dziś nie było czerwonej kartki. Najważniejsze jest jednak, że rozpoczęliśmy tą rundę od zwycięstwa - zakończył szkoleniowiec z Chojnic.
źródło: Zagłębie Sosnowiec

Przeczytaj również