Końska kuracja pomogła. "Wszyscy zostali zaspokojeni"

01.04.2014
Ruch Chorzów tuż przed końcem procesu licencyjnego zdołał spłacić zobowiązania, przez co o pozwolenie na grę w przyszłym sezonie przy Cichej już się nie boją. Skąd "Niebiescy" wzięli tyle pieniędzy?
Łukasz Laskowski/Pressfocus
- Uregulowaliśmy wszystkie nasze zobowiązania licencyjne wraz z odsetkami. Pozostała nam tylko końcowa papierologia - mówił na kilka godzin przed końcem procesu licencyjnego prezes Dariusz Smagorowicz. - Wedle mojej wiedzy, wszyscy zostali zaspokojeni. Sytuacja jest opanowana - dodał.

Skąd wzięto środki na spłatę zadłużenia? - To był zbiorowy wysiłek i niesłychana determinacja wielu ludzi pracujących w klubie. Na ten stan złożyło się kilka czynników, m.in. redukcja kosztów, zmniejszenie kontraktów z zawodnikami, wzrost przychodów reklamowych i od sponsorów. Pomogło nam też bardzo podejście do nas komisji licencyjnej - przyznał prezes chorzowian.

Działacz przyznał, że skuteczną metodą na poprawę klubowej kasy był nadzór finansowy, nałożony przez komisję w poprzednim procesie. - Nie będę ukrywał, że łatwiej było prowadzić negocjacje z zawodnikami i menedżerami. Pozyskaliśmy tych, których chcieliśmy. Nie przychodzili do nas zawodnicy-najemnicy, dla których liczy się przede wszystkim kasa, a dobro klubu jest na dalekim planie. Końska kuracja zaaplikowana przez komisję licencyjną zmobilizowała nas do ostrych cięć i naprawdę wielkiej redukcji kosztów utrzymania - powiedział Smagorowicz.
źródło: SPORT

Przeczytaj również