"Kończ waść"...czyli słabe spotkanie w Płocku

27.11.2016
Fatalne dla oka widowisko w Płocku, które głównie cechowało się ogromną ilością niecelnych podań, brakiem skuteczności, a jedynym pozytywem była walka i zaangażowanie obu drużyn. Grupa mistrzowska oddal się od Gliwic!
www.piast-gliwice.eu
Wydarzenie

Delikatnie mówiąc Piast nie radzi sobie na stadionie w Płocku. I tak było też tym razem. Gliwiczanie zagrali słabo, bez polotu i pomysłu, ale starczyło to na...wywiezienie punktu z terenu rywala. Do tej pory "Niebiesko-Czerwoni" w Płocku zagrali trzy razy - odnotowując porażkę (1:0) i dwa bezbramkowe remisy - tak więc jeszcze nie mieli okazji cieszyć się ze zdobytego gola na stadionie "Nafciarzy".

Bohater

Aleksander Sedlar - serbski obrońca Piasta rozegrał bardzo dobre spotkanie. Bez problemów wywiązywał się ze swoich zadań w defensywie, a od czasu do czasu gościł w pobliżu pola karnego "Nafciarzy" stwarzając problemy obrońcą z Płocka. Na szczególną uwagę zasługuje akcja z początku drugiej części gry, kiedy to Sedlar w stylu rasowego skrzydłowego kiwnął dwóch obrońców i zagrał wzdłuż linii pola karnego, ale żaden z zawodników Piasta nie zamknął zagrania Serba.

Rozczarowanie

Poziom tego spotkania była taki, jakie obecnie miejsce zajmują oba zespoły w tabeli, a bezbramkowy remis jest tego potwierdzeniem. Oba zespoły zagrały bardzo chaotycznie i nieskutecznie zarówno w przypadku podań, jak i przy strzałach. Na uwagę zasługuje fakt, że kibice w Płocku w pierwszej połowie zobaczyli tylko jeden celny strzał na bramkę.

Co ciekawego

- Gliwiczanie nie wygrali od dwóch spotkań stąd nie dziwią kolejne roszady w składzie Piasta. Wbrew  zapowiedzią Radoslava Latala do jego dyspozycji byli prawie wszyscy zawodnicy. Zabrakło Gotala i Barisicia, ale Chorwat i tak ostatnio był bez formy. W wyjściowej jedenastce po dłuższej przerwie pojawił się Maciej Jankowski, a w środku pola od początku zagrał Badia. 

- Jeszcze gorszą sytuację miała płocka Wisła, która w ostatnich siedmiu meczach zdobyła zaledwie dwa punkty. W zmianie tej sytuacji i przełamaniu drużyny miał pomóc Bartłomiej Sielewski - wychowanek Wisły i były gracz Piasta.

- Od początku spotkania przeważał chaos i niecelne podania, jedyne czego nie można było odmówić obu zespołom to walki.

- Pierwszy celny strzał kibice w tym spotkaniu zobaczyli dopiero w 29. minucie, kiedy to Mokwa uderzył zza linii pola karnego. Brak sytuacji, brak strzałów - to cechowało pierwszą część gry. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze nie wykorzystali stu procentowej sytuacji. Z prawej strony zagrywał Wlazło, sam na sam z Jakubem Szmatułą wyszedł Reca i uderzył potężnie, ale trafił w poprzeczkę. 

- W drugiej części gry kanonada niecelnych podań trwała w najlepsze. Oba zespoły nie miały pomysłu na grę w ofensywie, a na pochwały za ataki w drużynie z Gliwic zasługiwali głównie włączający się obrońcy - Sedlar i Hebert.

- W 70. minucie Piast stracił Patrika Mraza, który musiał opuścić boisko z powodu kontuzji.

- Ostatnimi czasy zarówno goście, jak i gospodarze zdobywali bramki głównie w ostatnim kwadransie gry - jednak kibice nie doczekali się skutecznie zakończonego ataku z żadnej ze stron

Wisła Płock – Piast Gliwice 0:0 
 
Wisła: Kiełpin – Stefańczyk, Sielecki, Bożić, Stępiński – Wlazło, Rogalski, Iliev (86. Drozdowicz), Krivets, Reca (78. Kun) – Kante
 
Piast: Szmatuła - Sedlar, Hebert, Korun, Mraz (72. Moskwik) - Pietrowski, Bukata - Mokwa, Badia (83. Masłowski), Szeliga (60. Zivec) - Jankowski
 
Żółte kartki: Bożić - Sedlar, Bukata, Murawski

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

autor: MG

Przeczytaj również