"Komuś przeszkadzało, bo jeżdżę droższym samochodem"

17.07.2009
Łukasz Gikiewicz od dzisiaj trenuje z ŁKS-em Łódź. Dlaczego rozstał się z Polonią Bytom? - Opcje są różne, trener mnie ponoć widział, a zarząd zadecydował inaczej - uważa 22-letni napastnik.
Do Bytomia Gikiewicz trafił zimą. Rozgrywki zaczął w zespole z Młodej Ekstraklasy, w której strzelił łącznie sześć goli. Dzięki tej skuteczności szybko zaczął pukać w drzwi zespołu seniorów. - Zadebiutowałem w ekstraklasie i zdobyłem gola w Bełchatowie. Będę więc czas spędzony w Polonii wspominał bardzo miło. Szkoda tylko, że zakończył się tak, a nie inaczej - wzdycha Łukasz, który tego lata zagrał jeszcze w pierwszych grach sparingowych, lecz na zgrupowanie do Niemiec nie wyjechał.

Na Olimpijskiej niektórzy zarzucali młodemu zawodnikowi pierwsze symptomy "wody sodowej". - Też słyszałem, iż komuś przeszkadzało, że jeżdżę samochodem za kilkadziesiąt tysięcy złotych. To już ich problem, że mają takie zmartwienia. Poza tym dużo gadam i słychać mnie. Jeśli komuś to nie odpowiada, to musimy się rozstać - stwierdza Gikiewicz, lecz zaznacza, że nie ma na myśli trenera Szatałowa, ani bardziej doświadczonych zawodników. - Szkoleniowiec wyraził życzenie, abyśmy jeszcze kiedyś ze sobą pracowali, zaś ciągle na telefonie jestem z Jackiem Trzeciakiem. Żalu do kogokolwiek nie mam. Mostów nie spaliłem - podkreśla.

Zawodnik urodzony w Olsztynie miał na wstępie propozycję z Ruchu Radzionków. Potem odezwały się jednak kluby wyżej notowane. - Od dzisiaj jestem w Łodzi. Czekam na to, czy ŁKS dostanie licencję. W innym razie pewnie nie wystartuje nawet w I lidze. Mam jednak inne rozwiązania. Zainteresowała się moją osobą między innymi Cracovia. Gdyby nie wyszło, to może jeszcze Radzionków zadzwoni? - zastanawia się Łukasz. Łącznie zagrał on w sześciu ligowych meczach Polonii.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również