Komornik nadal nie daje spokoju Odrze Wodzisław

17.06.2010
Niespłacone zobowiązania klubu z Wodzisławia Śląskiego można podzielić na dwie części: bieżące i te za transfer Mariusza Nosala sprzed lat. Odra ma zatem do spłaty przynajmniej milion złotych.
Część działaczy Odry poddenerwowało w ostatnich dniach pismo komornika, który oczekuje dostępu do dokumentów, aby na nowo wycenić 58 procent akcji, które zostały zajęte w ubiegłym roku. Mowa o starej sprawie transferu Mariusza Nosala. Klub był powinien wtedy wypłacić duży procent od transferu menedżerowi zawodnika - Kazimierzowi Połczyńskiemu. Nie uczynił tego. Sąd Najwyższy uznał, że Odra winna jest byłemu agentowi 830 tysięcy złotych.

Dług odkupił Zdenek Zlamal, jeden z udziałowców Odry. Za ile? Czech twierdzi, że za 1,2 miliona zł. - Nie wiemy, czy zapłacono aż tyle. Nie przedstawiono na to żadnych dokumentów - zaznacza Dariusz Kozielski, prezes Odry, którego zirytowało pismo komornika, który działa teraz w imieniu Zlamala. - Nasz udziałowiec zza południowej granicy chce przejąć klub. Po co? Nie wiemy. Zadałem to pytanie jego pełnomocnikowi na ostatnim posiedzeniu rady nadzorczej, ale nie potrafił mi udzielić odpowiedzi. Może chodzi o to, co Zlamal zrobił w Czechach? - zastanawia się Kozielski, czym między wierszami przypomina sprawę z odsprzedaniem licencji przez klub zarządzany przez Zlamala.

Druga strona do sprawy podchodzi ze spokojem. - Komornik wykonuje swoje obowiązki. Został przez sąd zobowiązany do wyceny akcji, więc działa w tym temacie. Nic się nie zmieniło na przestrzeni ostatnich miesięcy - wzrusza ramionami Andrzej Surma, pełnomocnik firmy Rovina.

Kozielski jest jednak zły. - Ma powstać nowa Odra, ale zostają stare problemy. Mamy poprawić wizerunek klubu, lecz nie potrafimy rozwiązać pewnych spraw. Kiedyś oskarżano prezesa Serwotkę, że nie był skłonny do dialogu z wszystkimi stronami. Mnie tego zarzucić nie można, bo wręcz każdego zapraszam do rozmów. Niestety, czeski udziałowiec na kluczowe zebrania przysyła jedynie swojego małomównego pełnomocnika - narzeka prezes.

- Nie widzę problemu. Pan Zdenek Zlamal ma swoich ludzi, którzy przedstawiają jego stanowisko - mówi Surma, który jutro powinien wziąć udział w spotkaniu członków rady nadzorczej z przedstawicielami kibiców.

- Klub ma potężne zadłużenie, które trzeba spłacić w przeciągu nowego sezonu. Nie boję się tego wyzwania, choć wiem, że łatwo nie będzie. Zabraknie środków z Canal+, a zainteresowanie kibiców pewnie też będzie mniejsze, bo nie przyjedzie już do nas Lech tylko Nieciecza. Niemniej wierzę w naszych fanów, bo to oni są sponsorami. Liczę, że kupią karnety i odpowiedzą na szykowane przez nas akcje - dodaje Kozielski.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również