Kolejny rywal "Cidrów" brałby remis w ciemno, gdyby nie...
10.10.2009
Ślęza to jeden z bardziej tajemniczych zespołów II-ligowych. Pokazują to choćby jej wyniki w tej rundzie. Po pięciu pierwszych przegranych meczach, ni stąd, ni zowąd wrocławianie wygrali z Polonią Słubice 5-0 i odebrali punkty częstochowianom czy tyszanom. - Nie dość, że okres przygotowawczy był krótki, to jeszcze kadra nieustalona. Paru zawodników dołączyło dopiero w trakcie rozgrywek - tłumaczy nierówną formę Balicki, który do tej pory na swoim koncie zapisał dwie bramki.
Lepszym dorobkiem może pochwalić się - bardziej znany w naszym regionie za sprawą gry w GKS-ie Katowice - Daniel Onyekachi. Były napastnik GieKSy strzelił cztery gole. Porównując te liczby do dokonań piłkarzy z Radzionkowa, niezbyt imponujący to wynik. Ale już ilość straconych bramek (18), jak na drużynę z dolnych rejonów tabeli, wygląda całkiem nieźle. A to między innymi zasługa Zbigniewa Wójcika, byłego piłkarza Lecha Poznań, który w Ślęzie pełni rolę tę samą, co w Radzionkowie Jacek Wiśniewski. - Chociaż nie porównywałbym tych piłkarzy. Ale to fakt, że Zbyszek jest głównym ogniwem drużyny, ostoją naszej obrony - przytakuje Balicki.
Już teraz jednak wiadomo, że dwaj defensorzy na boisku się nie spotkają. "Wiśnia" pauzuje za nadmiar żółtych kartek. Nie dojdzie również do pojedynku Wójcika z kapitanem "Cidrów", Adamem Kompałą, który zmaga się z kontuzją. - Myśmy nawet nie brali pod uwagę, kto zagra. Nie wiedziałem o tych problemach Radzionkowa. Ale w sumie... możemy się cieszyć - uśmiecha się były gracz Polara Wrocław. - Mimo wszystko, to wciąż lider i łatwo nie będzie. Bralibyśmy remis w ciemno, gdyby nie to, że tak nie wolno myśleć - przyznaje Balicki.
Lepszym dorobkiem może pochwalić się - bardziej znany w naszym regionie za sprawą gry w GKS-ie Katowice - Daniel Onyekachi. Były napastnik GieKSy strzelił cztery gole. Porównując te liczby do dokonań piłkarzy z Radzionkowa, niezbyt imponujący to wynik. Ale już ilość straconych bramek (18), jak na drużynę z dolnych rejonów tabeli, wygląda całkiem nieźle. A to między innymi zasługa Zbigniewa Wójcika, byłego piłkarza Lecha Poznań, który w Ślęzie pełni rolę tę samą, co w Radzionkowie Jacek Wiśniewski. - Chociaż nie porównywałbym tych piłkarzy. Ale to fakt, że Zbyszek jest głównym ogniwem drużyny, ostoją naszej obrony - przytakuje Balicki.
Już teraz jednak wiadomo, że dwaj defensorzy na boisku się nie spotkają. "Wiśnia" pauzuje za nadmiar żółtych kartek. Nie dojdzie również do pojedynku Wójcika z kapitanem "Cidrów", Adamem Kompałą, który zmaga się z kontuzją. - Myśmy nawet nie brali pod uwagę, kto zagra. Nie wiedziałem o tych problemach Radzionkowa. Ale w sumie... możemy się cieszyć - uśmiecha się były gracz Polara Wrocław. - Mimo wszystko, to wciąż lider i łatwo nie będzie. Bralibyśmy remis w ciemno, gdyby nie to, że tak nie wolno myśleć - przyznaje Balicki.
Polecane
II liga