Kluczbork - Świnoujście 0-2. Beniaminkowi znowu wiatr w oczy

15.08.2009
Flota zasłużyła na wygraną, będąc przez zdecydowaną część spotkania drużyną lepszą. Nie zmienia to faktu, że przy lepszej skuteczności Kluczborka wynik meczu mógłby brzmieć inaczej.
Od początku spotkania inicjatywa należała do gości. Przełożyć to na prowadzenie piłkarze Petra Nemeca mogli już w pierwszych 20 minutach gry. Aktywny, ale nieskuteczny był - jak na niego przystało - Charles Uchenna, były zawodnik Odry Opole.

Czarnoskórego napastnika Floty wyręczył inny z zawodników dobrze znanych na Śląsku, a konkretniej w Zabrzu i Gliwicach. Mowa o Rafale Andraszaku, który wykorzystał podbramkowe zamieszanie i nie dał szans na interwencję Stodole.

Po zmianie stron losy meczu mógł odmienić rezerwowy Tuszyński. Sęk w tym, że... wziął przykład z Uchenny i nie potrafił wykorzystać nawet sytuacji sam na sam z Prusakiem. O pechu może natomiast mówić inny z graczy Kluczborka, który na boisko wszedł już w trakcie pojedynku, Piotr Sobotta. Piłka po strzale doświadczonego napastnika zatrzymała się na słupku!

Piłkarze ze Świnoujścia, widząc, że szczęście im sprzyja, postanowili mu dopomóc i swój cel osiągnęli. Piłkę do bramki Kluczborka skierował atomowym strzałem Rusinek.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również