Klęska rewolucji
11.03.2009
Ubiegłotygodniowa euforia (jakkolwiek nieco ostudzona stratą "głupiej bramki") po remisie z Wisłą, w miniony weekend zmieniła się w rozgoryczenie wysoką porażką we Wrocławiu. Tym bardziej bolesną, że przez pół godziny Polonia nie tylko toczyła wyrównany bój z gospodarzami, ale wręcz przeważała. - Stracony gol, na dodatek samobójczy, obrócił w niwecz nasz plan taktyczny - krótko zauważa Marek Motyka.
- Pewnie, że można mieć pretensje do napastników za małą aktywność. Ale też praktycznie nie dostawali piłek z drugiej linii - analizuje szkoleniowiec Polonii. - Marcin Radzewicz, zresztą podobnie jak Michał Zieliński, zasłużył sobie na grę od pierwszej minuty dobrą zmianą, jaką dał w spotkaniu z Wisłą - tłumaczy Motyka.
- Pewnie, że można mieć pretensje do napastników za małą aktywność. Ale też praktycznie nie dostawali piłek z drugiej linii - analizuje szkoleniowiec Polonii. - Marcin Radzewicz, zresztą podobnie jak Michał Zieliński, zasłużył sobie na grę od pierwszej minuty dobrą zmianą, jaką dał w spotkaniu z Wisłą - tłumaczy Motyka.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów