Kilka lat temu był gwiazdą Polonii. Dziś wraca jako rezerwowy Kolejarza...

23.09.2011
Sezon 2006/2007 kibicom Polonii Bytom będzie się zawsze kojarzył z sensacyjnym awansem do ekstraklasy. A w tym sukcesie wielki udział miał Mariusz Mężyk, który dziś siedzi na ławce Kolejarza Stróże.
23-letni wówczas napastnik zdobył wtedy 13 goli dla Polonii. - Pokazał się z dobrej strony w jednym z letnich sparingów, więc zdecydowaliśmy się na jego angaż - tłumaczy Dariusz Fornalak, który wtedy - tak jak obecnie - był szkoleniowcem bytomian. - O ile wiem, zwrócił na mnie uwagę Michał Probierz, w trakcie spotkania z ŁKS-em Łódź, w którym grałem. Działacze Polonii zapamiętali tę "wskazówkę" - przypomina Mężyk.

- Był kreatywny, dobrze panował nad piłką, nieźle radził sobie w grze "jeden na jeden" - wspomina piłkarza Fornalak. - To był chyba mój najlepszy okres w karierze - potwierdza napastnik. Wszystko zaczęło się psuć zimą, w dramatycznych okolicznościach, gdy zawiodła instalacja kominowa w starym budynku, w którym mieszkanie od klubu dostał piłkarz. - Najpierw zemdlała moja dziewczyna. Ja zdołałem jeszcze telefonicznie wezwać pogotowie i też zasłabłem. Zatruty czadem, spędziłem tydzień w szpitalu. Lekarz zalecił mi roczny rozbrat z boiskiem, ale ja już dzień po wyjściu dojechałem na obóz drużyny - wspomina.

- Wiosną nie grał już tego, co potrafi. Poza tym, Mariusz sam wie, czy zawsze dokonywał właściwych wyborów. Myślę, że wtedy trochę wody sodowej uderzyło mu do głowy. No i piłka szybko nauczyła go pokory - mówi Fornalak. - W ekstraklasie z Polonią rzeczywiście mi nie wyszło. A kiedy straciłem miejsce w jedenastce, siadła mi też psychika - kończy Mariusz Mężyk.
źródło: Sport

Przeczytaj również