"Kiedy zobaczyłem kolejkę pod kasami, poczułem ulgę"
17.04.2013
Sprawili, że ten mecz był jeszcze żywszy. To dowód na to, że fani drużyn przyjezdnych są na polskich stadionach naprawdę potrzebni.- Mecz wyglądał tak przede wszystkim dlatego, że bardzo dobrze zagrał Lech. Zresztą sam trener Rumak powiedział później, że biorąc pod uwagę ostatnie występy jego zespołu, ten był najlepszy. Serce jest rozżalone, ale rozum podpowiada by to rozżalenie odstawić na bok i skupić się na pracy. To spotkanie pokazało, jak wiele brakuje nam jeszcze do czołówki ligi. Ale nie możemy teraz siąść i płakać. Jesteśmy sportowcami, więc wstajemy z kolan i zabieramy się za eliminowanie mankamentów - mówi Dudek po porażce 0-3 z poznaniakami.
Poniedziałkowe spotkanie wreszcie przyciągnęło jednak na trybuny sporo - bo ponad osiem tysięcy - kibiców. - To prawda, ale nie ma co popadać w hurraoptymizm, bo Lech to atrakcyjny rywal, jego nazwa potrafi przyciągać. Z moich szacunków wynikało, że liczba kibiców będzie miała właśnie ósemkę z przodu, ale oprócz atrakcyjności spotkania trzeba było też brać pod wagę fakt, że rozgrywaliśmy je w poniedziałek, a to nie jest najlepszy termin. Dlatego kiedy w dzień meczu zobaczyłem kolejki pod kasami, poczułem ulgę - mówi Jarosław Kaszowski, menedżer ds. sprzedaży. Chwali też fanów Lecha. - Sprawili, że ten mecz był jeszcze żywszy. To dowód na to, że fani drużyn przyjezdnych są na polskich stadionach naprawdę potrzebni - podkreśla.
Teraz liczy na podobny, a może nawet jeszcze lepszy wynik na trybunach z Legią. - Naszego rywala reklamować nie trzeba, a na dodatek mecz odbędzie się w sobotę o godzinie 18:00, czyli o najlepszej porze. Już teraz otrzymuję w sprawie biletów wiele zapytań. Myślę więc, że 27 kwietnia kilka sektorów będzie pękać w szwach, a może nawet nasz stadion znów będzie świadkiem kompletu publiczności - kończy "Kasza".
Poniedziałkowe spotkanie wreszcie przyciągnęło jednak na trybuny sporo - bo ponad osiem tysięcy - kibiców. - To prawda, ale nie ma co popadać w hurraoptymizm, bo Lech to atrakcyjny rywal, jego nazwa potrafi przyciągać. Z moich szacunków wynikało, że liczba kibiców będzie miała właśnie ósemkę z przodu, ale oprócz atrakcyjności spotkania trzeba było też brać pod wagę fakt, że rozgrywaliśmy je w poniedziałek, a to nie jest najlepszy termin. Dlatego kiedy w dzień meczu zobaczyłem kolejki pod kasami, poczułem ulgę - mówi Jarosław Kaszowski, menedżer ds. sprzedaży. Chwali też fanów Lecha. - Sprawili, że ten mecz był jeszcze żywszy. To dowód na to, że fani drużyn przyjezdnych są na polskich stadionach naprawdę potrzebni - podkreśla.
Teraz liczy na podobny, a może nawet jeszcze lepszy wynik na trybunach z Legią. - Naszego rywala reklamować nie trzeba, a na dodatek mecz odbędzie się w sobotę o godzinie 18:00, czyli o najlepszej porze. Już teraz otrzymuję w sprawie biletów wiele zapytań. Myślę więc, że 27 kwietnia kilka sektorów będzie pękać w szwach, a może nawet nasz stadion znów będzie świadkiem kompletu publiczności - kończy "Kasza".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów