"Kiedy trzeba pokazać jaja, niektórzy zawodnicy pozostawiają je w szatni"
28.08.2012
Kaszowskiemu nie podoba się też podejście zawodników do meczu. - Przy okazji derbów z Górnikiem przypomniało mi się spotkanie z 2009 roku. Dla tamtej ekipy to była świętość, wręcz historyczny mecz. Ale czy wszyscy obecni zawodnicy do tej rywalizacji podeszli w taki sposób? Nie sądzę. Piłkarz z zewnątrz do takich derbów nastawia się inaczej, nie czuje ich rangi. A przecież tacy gracze w Piaście dominują. Owszem, są Wojtek Kędziora, Tomek Podgórski, ale kto poza tym? Łukasza Krzyckiego nie liczę, bo nie grał. Stąd moje wrażenie, że niektórzy z zawodników, kiedy trzeba pokazać jaja, zostawiają je w szatni - stwierdza ostro.
Jego zdaniem piłkarze Marcina Brosza muszą szybko zapomnieć o poprzednim sezonie. - Rywale z niższego szczebla najczęściej nastawiali się na zmasowaną obronę. Teraz nikt się już przed Piastem nie cofa. Zresztą w I lidze wszystkich deprymował stadion, który w ekstraklasie na nikim nie robi już wrażenia, bo większość klubów ma nowe obiekty. Gliwickie trybuny też już gości nie zdeprymują, bo rywale niejedno w życiu widzieli, a poza tym mają wyższe umiejętności. Do takiego poziomu trzeba równać. Przykładowo, Alvaro Jurado, W I lidze sprawdzał się bardzo dobrze, ale tam wystarczyło dobrze się ustawiać. Tu trzeba więcej biegać, a tego nie robi - wytyka Kaszowski.
"Kasza" krytykuje też letnie transfery. - Nie powalają. Chętnie zobaczyłbym w tym gronie jakiegoś solidnego ligowca. Adrian Sikora? Sam przychodzi do Piasta się odbudować. Poza tym, wzmacnia się zespół na ostatnią chwilę. Nie widać w tym głębszego planu. Jan Polak do składu wskoczył dosłownie z miejsca. Możliwości są dwie - albo sztab szkoleniowy uważa, że jest tak dobry, albo że pozostali zawodnicy są tak słabi...
- Ja osobiście żałuję, że klub nie stawia na młodzież. Klub informuje co prawda, że chciałby to robić, ale na słowach się kończy. Najświeższy przykład to Mateusz Bodzioch. Rozumiem jeszcze, gdyby chłopak odszedł do III ligi, bo to świadczyłoby o tym, że specjalnie na przyszłość nie rokuje, ale on przecież podpisał kontrakt z Koroną Kielce. Skoro trener Ojrzyński go chciał, to coś w tym chłopaku musi jednak być, prawda? Ale lepiej ściągnąć Marokańczyka... - kończy Kaszowski rozmowę z dziennikiem "Sport".
Jego zdaniem piłkarze Marcina Brosza muszą szybko zapomnieć o poprzednim sezonie. - Rywale z niższego szczebla najczęściej nastawiali się na zmasowaną obronę. Teraz nikt się już przed Piastem nie cofa. Zresztą w I lidze wszystkich deprymował stadion, który w ekstraklasie na nikim nie robi już wrażenia, bo większość klubów ma nowe obiekty. Gliwickie trybuny też już gości nie zdeprymują, bo rywale niejedno w życiu widzieli, a poza tym mają wyższe umiejętności. Do takiego poziomu trzeba równać. Przykładowo, Alvaro Jurado, W I lidze sprawdzał się bardzo dobrze, ale tam wystarczyło dobrze się ustawiać. Tu trzeba więcej biegać, a tego nie robi - wytyka Kaszowski.
"Kasza" krytykuje też letnie transfery. - Nie powalają. Chętnie zobaczyłbym w tym gronie jakiegoś solidnego ligowca. Adrian Sikora? Sam przychodzi do Piasta się odbudować. Poza tym, wzmacnia się zespół na ostatnią chwilę. Nie widać w tym głębszego planu. Jan Polak do składu wskoczył dosłownie z miejsca. Możliwości są dwie - albo sztab szkoleniowy uważa, że jest tak dobry, albo że pozostali zawodnicy są tak słabi...
- Ja osobiście żałuję, że klub nie stawia na młodzież. Klub informuje co prawda, że chciałby to robić, ale na słowach się kończy. Najświeższy przykład to Mateusz Bodzioch. Rozumiem jeszcze, gdyby chłopak odszedł do III ligi, bo to świadczyłoby o tym, że specjalnie na przyszłość nie rokuje, ale on przecież podpisał kontrakt z Koroną Kielce. Skoro trener Ojrzyński go chciał, to coś w tym chłopaku musi jednak być, prawda? Ale lepiej ściągnąć Marokańczyka... - kończy Kaszowski rozmowę z dziennikiem "Sport".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów