Kibice w Bytomiu wygwizdali swoich piłkarzy. O co poszło?
26.04.2010
Nie obyło się bez innych okrzyków i gwizdów. - Jak drużyna wygrywa, to jest OK i wszyscy są z zespołem, a jak przegrywa, to się odwracają i nikt nie chce podpisać się pod porażką - uważa Marcin Radzewicz. Skrzydłowy został jednak zapytany, dlaczego jego drużyna - poza małymi wyjątkami - nie podeszła do kibiców, aby podziękować za wcześniejszy doping.
- Po ostatnim gwizdku byliśmy jeszcze w emocjach, rozpamiętywaliśmy niewykorzystane sytuacje, głowy mieliśmy zajęte czymś innym. Nie chodziło o to, że nie chcieliśmy podbiec do kibiców - zapewniał na łamach "Dziennika Zachodniego".
- Po ostatnim gwizdku byliśmy jeszcze w emocjach, rozpamiętywaliśmy niewykorzystane sytuacje, głowy mieliśmy zajęte czymś innym. Nie chodziło o to, że nie chcieliśmy podbiec do kibiców - zapewniał na łamach "Dziennika Zachodniego".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów