Kibice Ruchu do swojej prezes: "Sobstylowa raus z Chorzowa"
13.04.2009
Problem zrodził się przez plan zaciskania pasa, wprowadzany przez prezes Katarzynę Sobstyl. Czynne były dwie kasy, które bilety musiały wydać kilku tysiącom ludzi. Fani, którzy zdążyli zasiąść na trybunach, zaczęli manifestować swoje niezadowolenie. "Piłka nożna dla kibiców" - krzyczeli, a także domagali się wpuszczenia osób czekających poza stadionem.
Mniej cierpliwe osoby przybyły na Stadion Śląski, lecz widząc gigantyczne kolejki zawracały i nawet nie starały się podejść pod kasy. Ci bardziej wytrwali doczekali się w końcu otwarcia bram, choć stało się to z pomocą... sympatyków, którzy na znak solidarności wycofali się z trybun i udali pod bramy, aby pomóc pozostałym. Zamieszanie trwało dobry kwadrans.
"Nie ma Ruchu bez kibiców!" - śpiewali fani po powrocie na swoje miejsca. Wreszcie dali też upust niezadowoleniu z działań władz klubu. "Sobstylowa raus z Chorzowa" - krzyczała spora rzesza w stronę prezes Katarzyny Sobstyl. Nie jest tajemnicą, że jej relacje z kibicami są złe, a właściwie ich... nie ma. Inna rzecz, że i piłkarze ze "sternikiem" swojego klubu po raz ostatni mieli okazję zamienić słowo w... styczniu. To równie niecodzienne, jak to, że prezesem klubu piłkarskiego jest kobieta.
Działacze Ruchu w dniu meczu nie chcieli się wypowiadać o zamieszaniu przed bramami. We wtorek sytuacja ma zostać przeanalizowana. - Wiemy, że kibice długo czekali w kolejkach. Dołożymy starań, aby sytuacja się nie powtórzyła, a fani nabywali wejściówki w rozsądnych godzinach i komfortowo wchodzili na stadion - zapewnia Mariusz Gudebski, rzecznik prasowy klubu.
Dodajmy, że po opanowaniu sytuacji kibice wspierali dopingiem swoją drużynę, zaś po końcowym gwizdku podziękowali piłkarzom, choć ci zaprezentowali się słabo.
Mniej cierpliwe osoby przybyły na Stadion Śląski, lecz widząc gigantyczne kolejki zawracały i nawet nie starały się podejść pod kasy. Ci bardziej wytrwali doczekali się w końcu otwarcia bram, choć stało się to z pomocą... sympatyków, którzy na znak solidarności wycofali się z trybun i udali pod bramy, aby pomóc pozostałym. Zamieszanie trwało dobry kwadrans.
"Nie ma Ruchu bez kibiców!" - śpiewali fani po powrocie na swoje miejsca. Wreszcie dali też upust niezadowoleniu z działań władz klubu. "Sobstylowa raus z Chorzowa" - krzyczała spora rzesza w stronę prezes Katarzyny Sobstyl. Nie jest tajemnicą, że jej relacje z kibicami są złe, a właściwie ich... nie ma. Inna rzecz, że i piłkarze ze "sternikiem" swojego klubu po raz ostatni mieli okazję zamienić słowo w... styczniu. To równie niecodzienne, jak to, że prezesem klubu piłkarskiego jest kobieta.
Działacze Ruchu w dniu meczu nie chcieli się wypowiadać o zamieszaniu przed bramami. We wtorek sytuacja ma zostać przeanalizowana. - Wiemy, że kibice długo czekali w kolejkach. Dołożymy starań, aby sytuacja się nie powtórzyła, a fani nabywali wejściówki w rozsądnych godzinach i komfortowo wchodzili na stadion - zapewnia Mariusz Gudebski, rzecznik prasowy klubu.
Dodajmy, że po opanowaniu sytuacji kibice wspierali dopingiem swoją drużynę, zaś po końcowym gwizdku podziękowali piłkarzom, choć ci zaprezentowali się słabo.
Polecane
Ekstraklasa