Kibice Rakowa próbowali wtargnąć na "młyn" Włókniarza Częstochowa

10.06.2013
Podczas spotkania Włókniarza Częstochowa z Falubazem Zielona Góra doszło do zajścia na trybunach, bowiem na stadion wtargnęła grupa osób odzianych w koszulki z napisami piłkarskiego Rakowa Częstochowa.
Ze względów bezpieczeństwa dotyczących organizowania imprez masowych, bramy stadionu SGP Areny Częstochowa po 13. wyścigu zostają otwarte, by kibice, którzy w niedalekim odstępie czasowym będą opuszczali obiekt, mogli to uczynić możliwie jak najszybciej i sprawnie. W niedzielę ten fakt został wykorzystany przez osoby, które sprowokowały incydent na trybunach.

Grupa mężczyzn ubranych w koszulki kibicowskie Rakowa Częstochowa najpierw pojawiła się przy płocie okalającym pas bezpieczeństwa na drugim łuku, a następnie próbowała przedrzeć się do sektora, na którym zasiadali najzagorzalsi kibice Włókniarza.

Odseparować obie grupy kibiców najpierw próbowała ochrona, lecz nie posiada ona uprawnień do prowadzenia podobnych działań i do akcji wkroczyła policja.

- Funkcjonariusze policji od razu rozpoznali i zatrzymali 8 osób, które były prowodyrami zajścia. Toczy się postępowanie w ich sprawie. Cały incydent został zarejestrowany przez system monitoringu SGP Areny Częstochowa i gwarantuję, że wszyscy uczestnicy zajścia zostaną zidentyfikowani i wobec nich będą wyciągane konsekwencje prawne - powiedział prezes zarządu CKM Włókniarza SA, Paweł Mizgalski.

W trakcie interwencji policji ucierpieli również  fani Włókniarza. - Jeżeli faktycznie ktoś został poszkodowany, wyrażamy głębokie ubolewanie i jest nam z tego powodu bardzo przykro. Takie osoby prosimy również o kontakt z naszym klubem. Zależy nam bowiem na dokładnym wyjaśnieniu sprawy - stwierdził Mizgalski.

- Klub oraz częstochowska policja są zdeterminowani, aby wszyscy uczestnicy niedzielnych zajść zostali zatrzymani i by wymierzono im najsurowszy wymiar kary za popełnione wykroczenia. Cały czas analizujemy zapisy z monitoringu i również bacznie przyjrzymy się pracy funkcjonariuszy ochrony. Jeśli uznamy, że nie zagwarantowali oni wszelkich względów bezpieczeństwa, zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje - dodał Paweł Mizgalski.
źródło: ckmwlokniarzsa.pl/ SportSlaski.pl

Przeczytaj również