Kibice Piasta pikietowali przed magistratem. Co na to urzędnicy?
17.12.2009
Grupa fanów z kilkunastoma flagami na kijach w barwach klubu głośnymi okrzykami "przypomniała" się gliwickim władzom. Sympatycy "Piastunek" przygotowali "telebim", na którym prezentowali oprawy meczowe swojej drużyny. Wywiesili również okolicznościowy transparent "Chcemy stadionu" i mimo przenikliwego mrozu rozgrzewali się ze śpiewem na ustach. - Nasza inicjatywa wiąże się z przesuwaniem terminu budowy nowego obiektu w Gliwicach. Chcemy zmobilizować obie strony do lepszej pracy. Pikieta miała na celu nagłośnienie całej sprawy. Nie była skierowana przeciw komukolwiek - podkreślają członkowie Stowarzyszenia Kibiców Piasta.
Jak na pomysł wyrażania swojego zdania zareagowali pracownicy magistratu? - Kibice mają prawo do takiej formy pikiety. Dopóki nie rzucają kamieniami i nie widać w ich poczynaniach agresji, wszystko odbywa się zgodnie z prawami demokracji - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik Urzędu Miasta. - Przedstawiciele sympatyków klubu byli na spotkaniu z prezydentem i wiedzą, jak obecnie przedstawia się sytuacja. Nie mamy przed nikim tajemnic - przekonuje.
- Rozumiem fanów Piasta, ale jesteśmy obecnie uzależnieni od firmy (Bremer AG - przyp. red.), która okazała się mało poważna. Jeszcze raz przypominam, że niemiecka strona nie została przez nas wybrana. Była przecież jedyną, która zgłosiła się do przetargu. Przekazane przez nią dokumenty były podstawą do wygrania konkursu - zapewnia Jarzębowski. - Działania firmy ciągną się o wiele za długo, ale nie możemy nic na to poradzić - rozkłada ręce rzecznik urzędu.
Jak na pomysł wyrażania swojego zdania zareagowali pracownicy magistratu? - Kibice mają prawo do takiej formy pikiety. Dopóki nie rzucają kamieniami i nie widać w ich poczynaniach agresji, wszystko odbywa się zgodnie z prawami demokracji - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik Urzędu Miasta. - Przedstawiciele sympatyków klubu byli na spotkaniu z prezydentem i wiedzą, jak obecnie przedstawia się sytuacja. Nie mamy przed nikim tajemnic - przekonuje.
- Rozumiem fanów Piasta, ale jesteśmy obecnie uzależnieni od firmy (Bremer AG - przyp. red.), która okazała się mało poważna. Jeszcze raz przypominam, że niemiecka strona nie została przez nas wybrana. Była przecież jedyną, która zgłosiła się do przetargu. Przekazane przez nią dokumenty były podstawą do wygrania konkursu - zapewnia Jarzębowski. - Działania firmy ciągną się o wiele za długo, ale nie możemy nic na to poradzić - rozkłada ręce rzecznik urzędu.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów