Kibice i piłkarze Polonii tradycyjnie mieli niebieskie koszmary

24.10.2009
Bytom czeka 30 lat na zwycięstwo z Ruchem w ekstraklasie i... poczeka. Katem Polonii jest od zawsze Wojciech Grzyb. - Strzelałem jej gole nawet w juniorach! To mój ulubiony rywal - przyznał.
Fachowcy, którzy oglądali piątkowy szlagier, są pełni zachwytu nad poziomem meczu i tempem w jakim był rozgrywany. Bukmacherom przed pierwszym gwizdkiem trudno było wskazać faworyta, bo Polonia na własnym terenie nie przegrała od marca. - Wtedy też przegraliśmy z Ruchem. Przeżyliśmy teraz powtórkę z rozrywki - westchnął Peter Hricko.

Gości na murawę wyprowadził Grzegorz Baran. - Powiedziałem chłopakom w szatni, że odkąd jestem w Chorzowie, nie przegraliśmy z tym przeciwnikiem i tym razem inaczej być nie może. Udało się! Swoją drogą, znów potwierdziło się, że lubimy grać w piątki - śmiał się kapitan "Niebieskich", który opaskę przejął od Wojciecha Grzyba. To on został bohaterem, autorem zwycięskiego gola.

- Mógłbym z Polonią grać co tydzień. Sięgnąłem pamięcią wstecz, policzyłem i okazało się, że strzeliłem jej już trzy gole. Do tego zaliczyłem w seniorach siedem asyst. Mało tego! Cofnąłem się jeszcze bardziej, o kilkanaście lat i przypomniałem, że nawet jako junior zdobywałem bramki z Polonią. Dlatego to mój ulubiony rywal - wskazał rozradowany "Grzybek". Jego uśmiechnięta twarz pewnie jeszcze długo będzie w głowach obrońców z Butomia, jak i fanów drużyny z Olimpijskiej.

- Cóż, znowu nie wyszło, ale będziemy się chcieli Ruchowi odegrać wiosną w Chorzowie - zapowiedział Marcin Radzewicz.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również