Kibice GieKSy pojawili się na meczu GKS-u Tychy. "To była prowokacja!"
- Po raz pierwszy zmierzyliśmy się z takim problemem. Fani GKS-u Katowice zakupili wejściówki przez internetową witrynę "kupbilet". Mieli pełne prawo do tego, żeby wejść na obiekt. Przecież nie może być tak, że weryfikujemy ludzi po miejscu zamieszkania i nie wpuszczamy na stadion tylko dlatego, że pochodzą z innego miasta. Kibic - powiedzmy Legii - też ma prawo obejrzeć mecz GKS-u Tychy. Gdybyśmy mu tego zabronili, to byłby absurd - wyjaśniał Henryk Drob, dyrektor tyskiego klubu.
Fani GieKSy skupili się na prowokowaniu i obrażaniu kibiców drużyny z Tychów, a potem - tuż przed przerwą - opuścili stadion. - Z ich strony to była prowokacja. Zastanawialiśmy się, jak temu zaradzić. Jeden ze scenariuszy zakładał, że nie wpuszczamy ich na stadion. Obawialiśmy się jednak, że wtedy doszłoby do wielkiej zadymy przed stadionem. Wydźwięk tych zajść byłby pewnie taki: przyjechała grupa Bogu ducha winnych fanów z ważnymi biletami, a zły GKS Tychy nie wpuścił ich na obiekt. Podjęliśmy więc decyzję, że wpuszczamy. Jak się potem okazało - słuszną. Skończyło się na chamskich okrzykach i przyśpiewkach - kręcił głową zniesmaczony działacz.
Więcej na slask.sport.pl