Kibice chcieli spłacić Lipskiego. "Czuliśmy, że jesteś jednym z nas. Pomyliliśmy się"

15.05.2017
Wydawało się, że kontraktowa saga Patryka Lipskiego dobiegła końca. Izba do spraw Rozwiązywania Sporów Sportowych rozstrzygnęła konflikt z Ruchem na korzyść zawodnika, a jeśli odwołanie "niebieskich" okaże się nieskuteczne, 22-latek definitywnie stanie się wolnym zawodnikiem. Tymczasem piłkarz wydanym przez siebie oświadczeniem ściągnął na siebie kolejne gromy oburzonych chorzowian.
Norbert Barczyk/PressFocus
Propozycje nie do przyjęcia

Najpierw Lipskiemu oberwało się od klubu, który kategorycznie zaprzeczył informacjom o jednostronnym zerwaniu negocjacji z zawodnikiem i jego menadżerem. "Lipa" oświadczył, że po 7-godzinnych rozmowach przedstawiciele klubu, którzy ponoć sami nie potrafili dojść do wspólnego stanowiska, zdecydowali o pozostawieniu sprawy do rozstrzygnięcia przez wyznaczony organ PZPN.
 
"W trakcie jednego z warszawskich spotkań strony omówiły sytuację i ustaliły zasady i warunki polubownego rozwiązania sporu. Uzgodniono także, że w czasie do wyznaczonego, pierwotnie na 4, a następnie na 11 maja posiedzenia Izby ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych PZPN, uzgodnione warunki  zostaną spisane i poświadczone podpisami. Pomimo kilkukrotnie ponawianego zaproszenia do spisania umowy Pan Patryk Lipski i jego menedżer zwlekali z dopełnieniem formalności.
 
Do spotkania doszło dopiero 10 maja, w przeddzień posiedzenia Izby. Faktycznie trwało 7 godzin i to jedyna informacja przedstawiona przez Pana Lipskiego, którą możemy potwierdzić. Propozycje wyłożone na stół przez Patryka Lipskiego i jego menedżera  nie tylko odbiegały od uzgodnień poczynionych podczas warszawskiego spotkania, ale były zwyczajnie nie do przyjęcia" - tak brzmi stanowisko klubu na temat rozmów "pojednawczych" prowadzonych przez obie strony.

Mocne słowa od kibiców

Zdecydowanie mocniej na list zawodnika zareagowali fani chorzowskiego Ruchu. W jednym ze zdań Lipski przekonuje, że swoją pracę wykonuje "w większości" dla kibiców, biorąc pod uwagę że jako jedyny z całego zespołu skorzystał z możliwości rozstania się z klubem jeszcze przed końcem batalii o utrzymanie w lidze, a może i na powierzchni polskiej piłki. I prawdopodobnie przede wszystkim tym ściągnął na siebie gromy ze strony adresatów swojego listu. 

"Nosiliśmy cię na rękach, a ty nas zdradziłeś..." - odpowiadają rozgoryczeni kibice, którzy też wydali swoje oświadczenie skierowane do byłego ulubieńca.

"Patryk, gdy zacząłeś grać w pierwszej drużynie, szybko stałeś się naszym idolem. Twoja gra często prowadziła drużynę do zwycięstw. Cieszyliśmy się, że drużyna oparta jest na młodych, ambitnych chłopakach, takich jak ty. Ci młodsi kibice uważali cię za gwiazdę, chcieli się na tobie wzorować, dumnie chodzili w koszulkach z twoim nazwiskiem. Ci starsi nosili cię na rękach po wygranych Wielkich Derbach Śląska z Górnikiem, wspieraliśmy cię i całą drużynę, gdy przegrywaliście mecz za meczem wiosną ubiegłego roku. Sam wielokrotnie podkreślałeś, jak ważni są dla ciebie kibice, czuliśmy, że jesteś jednym z nas. Pomyliliśmy się." - oceniają postawę Lipskiego fani z Cichej.

Fani Ruchu postępowanie "Lipy" określają mianem zdrady. Zdrady szatni, kolegów z zespołu, trenerów, a przede wszystkim kibiców. "Jak wytłumaczyć teraz dzieciom zapatrzonym w ciebie, że wypiąłeś się na ich ukochany klub? Jakoś im to wyjaśnimy, ale nie obejdzie się bez słów: zdrajca, judasz, człowiek bez honoru. Bo ty honoru nie masz za grosz, swoim jednym ruchem straciłeś cały nasz szacunek. Ruch dał ci wszystko, a ty - wiemy, że już od jakiegoś czasu - szukałeś okazji, żeby go po prostu wydymać. Okłamałeś nas kilka dni temu, kiedy zarzekałeś się, że chcesz zostać i pomóc." - wyliczają winy piłkarza kibice.

Kibice chcieli zapłacić

Co ciekawe, w swoim oświadczeniu fani Ruchu ujawniają, że proponowali piłkarzowi spłatę wszystkich należności jakie zalega mu klubu. "Otrzymaliśmy od niego jednoznaczną odpowiedź, że nie chodzi o pieniądze. Skoro nie o pieniądze, o które toczył się spór, który rozstrzygał PZPN to o co w takim razie... Czyżby jakieś inne plany i propozycje!?" - pytają kibice z Cichej.

Sympatycy klubu uważają, że Lipski okazał się niegodny noszenia trykotu z prestiżową "dychą" na plecach i apelują o nie przynoszenie ich replik na chorzowski stadion. "Na Cichej już nie ma dla nich miejsca. 
Jedno jest pewne, można zyskać bezgraniczną sympatię kibiców Ruchu, o czym wielu piłkarzy może zaświadczyć. Jednak jak to z szacunkiem bywa, ciężko go zdobyć, jednak stracić bardzo łatwo" - kończą swoje oświadczenie kibice Ruchu.
źródło: Sportslaski.pl/ruchchorzow.com.pl/niebiescy.pl
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również