"Kibic jest wymagający. Nie da sobie wcisnąć szmiry za 30 czy 50 złotych"

12.09.2014
- Ludzie na nowy stadion z ciekawości przyjdą dwa, może trzy razy. Jak za tym nie pójdzie poziom, to zostaną w domu, bo tam za darmo mogą z pilotem w ręce zmienić marny często mecz na spektakl z Niemiec i Anglii - mówi Marek Kostrzewa.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Marek Kostrzewa zdobył z Górnikiem Zabrze cztery tytuły mistrza Polski. Długo pracowało przy Roosevelta jako trener. Od 25 lat mieszka w Gliwicach, więc i temat Piasta nie jest mu obcy. Jakie perspektywy widzi przed klubami, które w niedzielę zmierzą się ze sobą w walce o ligowe punkty?

- Piastowi będzie trudno wejść na wyższą półkę, choć w tej biednej lidze klub tak stabilny powinien być w czubie. Mieli kilka lat, by wykorzystać problemy Górnika, który spadł i musiał grać na budowie przy 3000 ludziach. I co? Na Piasta, który jakimś trafem awansował do pucharów, wciąż chodzi od czterech do pięciu tysięcy ludzi - przypomina Kostrzewa.

A jakie perspektywy widzi przed Górnikiem? Jak większość, liczy, że sytuację uratuje nowy obiekt. - Wielki znak zapytania. Z takim długiem i bez inwestora może w końcu się rozłożyć na dobre, ale nie wykluczam, że jak wybudują stadion, a na mecze będzie chodziło po 15-20 tysięcy, co jest w wypadku tego klubu realne, i jeszcze pojawi się mądry właściciel, to zabrzanie bardzo szybko mogą trafić do czołówki - mówi.

- W tej lidze naprawdę nie jest to trudne. Kluby - wszystkie - muszą wiedzieć jedno. Ludzie na nowy stadion z ciekawości przyjdą dwa, może trzy razy. Jak za tym nie pójdzie poziom, to zostaną w domu, bo tam za darmo mogą z pilotem w ręce zmienić marny często mecz na spektakl z Niemiec i Anglii. Kibic jest wymagający, nie da sobie wcisnąć szmiry za 30 czy 50 złotych, tylko ładnie opakowanej - uważa Kostrzewa.

- Górnika jeszcze oglądam "na żywo", ale już inne polskie mecze nagrywam, bo wolę w tym czasie zobaczyć Liverpool, Bayern czy Manchester. Potem? Albo odtworzę, albo nie... I tak pewnie robi sporo ludzi. Jak będziemy wypuszczać i kreować na gwiazdy takich grajków, jakich widziałem ostatnio w Grecji, długo się to nie zmieni. Ale derby zobaczę bez nagrywania...
źródło: SPORT

Przeczytaj również