Kędziora za trzy! Szczęśliwe przełamanie ze słabą Olimpią

26.08.2018
Drugi raz na zero z tyłu i w końcu szczęśliwie pod bramką rywala. Kibice Ruchu przez 75 minut czekali w niedzielę na pierwszy celny strzał oddany przez ich zawodników, ale kwadrans "podkręconego" tempa gry w wykonaniu podopiecznych trenera Dariusza Fornalaka wystarczył do sięgnięcia po komplet punktów w rywalizacji z Olimpią Elbląg. 
Marcin Bulanda/PressFocus
Przez pierwsze 45 minut z boiska wiało głównie nudą. Jeśli na placu gry działo się już coś ciekawego, to raczej w okolicach pola karnego Ruchu, a nie Olimpii.

Zaczęło się od wpadki Kamila Lecha, który potknął się przy wyprowadzeniu piłki. W efekcie podał prosto pod nogi rywala. Zrobiło się groźnie, na szczęście bramkarz chorzowian naprawił swój błąd broniąc uderzenie Antona Kolosova. Niemal 20 minut później po akcji Olimpii prawą stroną boiska piłka trafiła do stojącego w polu karnym Jakuba Bojasa, który huknął z półobrotu pół metra nad bramką "Niebieskich". Tuż przed końcem pierwszej odsłony goście przeprowadzili kontrę prawą flanką, a przecinający silne dośrodkowanie Maciej Urbańczyk omal nie skierował piłki do swojej bramki.

Ruch? Prowadził grę, ale brakowało mu konkretów pod bramką przeciwnika. "Niebiescy" grali jednostajnie, mieli problem z jakimkolwiek zaskoczeniem defensywy rywala. Brakowało kreatywności w środku pola. Na tle kolegów nieźle prezentował się debiutujący w drużynie Lukas Duriska. Słowak wyglądał solidnie w obronie, bo jeśli już coś groźnego działo się ze strony rywali to raczej rodziło się po drugiej stronie boiska. Kilkukrotnie próbował też zabrać się z piłką do przodu, ale za każdym razem gdy oddawał kolegom w okolicach "szesnastki" Olimpii prędzej czy później atak chorzowian zostawał przerwany przez jej obrońców.

Pierwszy raz golem dla chorzowian zapachniało dopiero pięć minut po przerwie. Gospodarze mieli rzut wolny, piłka trafiła do Michała Walskiego, który dośrodkował pod bramkę rywala, skąd głową - minimalnie niecelnie - strzelał Mateusz Bartolewski. Przez kolejnych 20 minut Ruch bił głową w mur, po czym groźny strzał oddali elblążanie. Z dystansu nieprzyjemnym uderzeniem Kamila Lecha próbował zaskoczyć Tomasz Sedlewski, ale golkiper "Niebieskich" spisał się bez zarzutu. Kilka chwil później po zamieszaniu w szesnastce rywala uderzał Mateusz Bogusz, i choć strzelał słabo to... był pierwszym graczem który tego dnia zatrudnił broniącego bramki Olimpii Dawida Kapłona.

17-latek dał wyraźny impuls drużynie, która w końcu wyraźne podkręciła tempo gry. Sam zdecydował się na próby z dystansu, później wyłożył piłkę Jakubowi Kolwaskiemu, który - ustawiony tuż przed polem karnym przeciwnika - kopnął z woleja minimalnie niecelnie. Ze świetnego podania "Kowala" nie potrafił w końcówce skorzystać wprowadzony w trakcie drugiej połowy Wojciech Kędziora, kilka chwil później Kapłon zlekceważył słabe uderzenie Michała Walskiego, ale udało mu się wybić piłkę na rzut rożny.

W doliczonym czasie gry bohaterem gospodarzy został Kędziora. 37-latek po wrzutce Walskiego został sfaulowany w polu karnym przeciwnika. Sędzia Damian Sylwestrzak podyktował "jedenastkę", a doświadczony napastnik pewnym uderzeniem, rzutem na taśmę zapewnił Ruchowi komplet punktów. Napastnik tak mocno ucieszył się z trafienia, że... po chwili musiał opuścić boisko z powodu drugiej w spotkaniu żółtej kartki.

Przyjezdni przez niemal całą drugą połowę ograniczali się do obrony bezbramkowego remisu i korzystali z niemal każdej możliwości na urwanie czasu atakującym chorzowianom. Na niespełna 10 minut przed końcem podopieczni trenera Adama Borosa mieli jednak znakomitą okazję na zadanie decydującego ciosu. Prostopadłą piłkę dostał Mateusz Szmydt, znalazł się oko w oko z wychodzącym z bramki Lechem i... przegrał ten pojedynek.

Ruch wygrywa drugi mecz w sezonie. Nie stracił przy tym gola, co z pewnością ciszy trenera Dariusza Fornalaka. Do ideału chorzowianom wiele jednak brakuje. Ostatni kwadrans niedzielnego spotkania mocno zatuszował bowiem ofensywne braki, jakimi "Niebiescy" razili przez wcześniejsze 75 minut. Za tydzień w roli... gości, zagrają przy Cichej z Rozwojem Katowice. Jeśli maja piąć się w ligowej tabeli, w derbach też muszą sięgnąć po pełną pulę.

Ruch Chorzów - Olimpia Elbląg 1:0 (0:0)
1:0 - Wojciech Kędziora 90'-k

Ruch: Lech - Duriska, Obst, Małkowski, Bartolewski - Kowalski (87' Wdowik), Walski, Urbańczyk (46' Sikora), Gobusz, Podgórski (64' Nowakowski) - Balicki (63' Kędziora). Trener: Dariusz Fornalak.

Olimpia: Kapłon - Sedlewski, Lewandowski, Wenger (79' Nowicki), Bogdanowicz - Persona, Korkliniewski, Bojas, Ressel (65' Kuczałek), Kiełtyka - Kolosov (60' Szmydt). Trener: Artur Boros.

Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław)
Żółte kartki: Kowalski, Walski, Kędziora, Bogusz (Ruch), Sedlewski, Persona, Lewandowski (Olimpia)
Czerwona kartka: Kędziora 90' (Ruch, za drugą żółtą)
Widzów: 4025
autor: ŁM

Przeczytaj również