Kędziora nie zadebiutuje w pucharach. Ale czuł w kolegach nadzieję

18.07.2013
- To świadoma deklaracja trenera - mówi Wojciech Kędziora z Piasta o słowach Marcina Brosza, który jest przekonany, że gliwiczanie awansują dalej. - Bierze się ona z ogromnej wiary w zespół.
Kędziora nie może dziś zadebiutować w europejskich pucharach, ale jest na bieżąco z nastrojami w drużynie. - Można się spodziewać, że początek będzie ostrożny, że pobadamy przeciwnika, a potem przejdziemy do wysokiego pressingu i będziemy grali swoje, czyli ofensywnie i do przodu - twierdzi napastnik.

Karabach to jednak zespół, który jest bardzo groźny w ofensywie. - Wiemy, że najmocniejszą bronią Karabachu jest atak - mówi Mariusz Zganiacz. - Skróty spotkań Azerów, które oglądaliśmy, pokazały, że trzeba bardzo uważać na ich całą ofensywną formację. Jeśli damy z siebie sto procent i będziemy mieli trochę szczęścia, nie zakończymy europejskiej przygody na drugiej rundzie eliminacyjnej - dodaje.

Właśnie tę wiarę wyczuł w kolegach z drużyny kontuzjowany Kędziora. - Kiedy rozmawiałem z chłopakami przed wylotem do Baku, podchodzili do meczu z Azerami z respektem, ale dało się też wyczuć dużą nadzieję na dobry wynik. Przecież większość z nas jeszcze nie grała w europejskich pucharach. Karabach to zespół niewygodny i nietypowy, ale my nie mamy się czego bać, bo przecież latem dość istotnie się wzmocniliśmy - zauważa Kędziora.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również