"Katowiczanie zagrali lepiej, niż się tego spodziewaliśmy"
24.10.2011
Marcin Brosz wskazał jedną z przyczyn wczorajszego niepowodzenia. Zdaniem trenera Piasta, był nią kształt formacji defensywnej. - Jedynie Adrian Klepczyński był nominalnym obrońcą - wskazał.
- Nasza defensywa jest zmieniana co mecz z powodu kontuzji i kartek. Co chwilę coś się przytrafia - wzdycha Mateusz Matras, który początkowo był wystawiany jako defensywny pomocnik. Obecnie musi pełnić rolę środkowego obrońcy, a więc gole w Katowicach obciążają w jakimś stopniu także jego konto. - Bramki traciliśmy w głupi sposób, bo po indywidualnych błędach. Dobrze, że Darek Trela pewnie spisywał się w bramce, popracował na przedpolu. Nie można mieć do niego zastrzeżeń - uważa Matras.
GKS zaskoczył drużynę z Gliwic. - Wiedzieliśmy, że katowiczanie mają dobry "przód". Mieliśmy z nimi problemy. Zagrali lepiej, niż się tego spodziewaliśmy przed spotkaniem - przyznał 20-latek.
Jan Buryan stwierdził, że Piast był w drugiej połowie lepszym zespołem. Szczególnie do momentu straty bramki na 1-2. Czech dodał, że wraz z kolegami zasłużył na punkt. - Wydawało mi się, że mieliśmy momenty, kiedy przeważaliśmy. Ale chyba było to zbyt mało, by coś z Bukowej wywieźć... - nie krył za to Matras, co pokrywało się z opiniami wielu obserwatorów.
Goście paradoksalnie mogli wyrównać w 84. minucie. Tomasz Podgórski miał przed sobą tylko Witolda Sabelę. - Była to dogodna szansa. Bramkarz wyczuł Tomka, nie mamy mamy żalu do kolegi z zespołu. Szkoda... Mieliśmy jeszcze okazje po stałych fragmentach gry. Jan Buryan dobrze zgrywał piłkę na drugie tempo. Nie udało się tego wykorzystać. Musimy wyciągnąć wnioski i szukać punkty w następnych spotkaniach - dodał nasz rozmówca.
- Nasza defensywa jest zmieniana co mecz z powodu kontuzji i kartek. Co chwilę coś się przytrafia - wzdycha Mateusz Matras, który początkowo był wystawiany jako defensywny pomocnik. Obecnie musi pełnić rolę środkowego obrońcy, a więc gole w Katowicach obciążają w jakimś stopniu także jego konto. - Bramki traciliśmy w głupi sposób, bo po indywidualnych błędach. Dobrze, że Darek Trela pewnie spisywał się w bramce, popracował na przedpolu. Nie można mieć do niego zastrzeżeń - uważa Matras.
GKS zaskoczył drużynę z Gliwic. - Wiedzieliśmy, że katowiczanie mają dobry "przód". Mieliśmy z nimi problemy. Zagrali lepiej, niż się tego spodziewaliśmy przed spotkaniem - przyznał 20-latek.
Jan Buryan stwierdził, że Piast był w drugiej połowie lepszym zespołem. Szczególnie do momentu straty bramki na 1-2. Czech dodał, że wraz z kolegami zasłużył na punkt. - Wydawało mi się, że mieliśmy momenty, kiedy przeważaliśmy. Ale chyba było to zbyt mało, by coś z Bukowej wywieźć... - nie krył za to Matras, co pokrywało się z opiniami wielu obserwatorów.
Goście paradoksalnie mogli wyrównać w 84. minucie. Tomasz Podgórski miał przed sobą tylko Witolda Sabelę. - Była to dogodna szansa. Bramkarz wyczuł Tomka, nie mamy mamy żalu do kolegi z zespołu. Szkoda... Mieliśmy jeszcze okazje po stałych fragmentach gry. Jan Buryan dobrze zgrywał piłkę na drugie tempo. Nie udało się tego wykorzystać. Musimy wyciągnąć wnioski i szukać punkty w następnych spotkaniach - dodał nasz rozmówca.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku