Kaszowski ma pomysł na szkolenie rodem z... FC Barcelony

23.11.2011
Jarosław Kaszowski otworzył w Gliwicach szkółkę piłkarską, która z dnia na dzień staje się coraz bardziej popularna. Rodzice posyłają pod opiekę "Kaszy" swoje pociechy, całkiem słusznie. Bo ten pomysł ma świetny!
Obecnie na zajęcia w hali sportowej przy ul. Okrzei w Gliwicach melduje się ok. 20 dzieciaków żądnych gry w piłkę, ale przede wszystkim dobrej zabawy. To zapewnia Kaszowski wraz z Wojciechem Gontarewiczem, przy asyście znanych piłkarzy, którzy na treningi przychodzą w charakterze gości (jak Stanisław Wróbel czy Paweł Gamla).

Skoro jest sztab szkoleniowy, są warunki do trenowania, są zawodnicy, to czemu nie wystartować w rozgrywkach ligowych? W szkółce są dzieci do 10. roku życia, stąd też w grę wchodziłaby liga żaków. - Nie będzie żadnych rozgrywek ligowych, na pewno nie teraz. Te zajęcia dla dzieciaków mają być zabawą, a nie uczeniem się kto ma kogo kiedy kopnąć. Nie ma być zbędnej rywalizacji i bezwzględnej walki o wynik - mówi Kaszowski.

Skąd taka decyzja? - Po prostu te dzieci na razie mają się rozwijać spokojnie, ten czas powinny poświęcić na zapoznanie się z piłką nożną. Dlaczego FC Barcelona, kiedy otwiera gdzieś szkółkę, najpierw organizuje tego typu zajęcia, a nie wysyła od razu dzieciaków do ligi? Bo to by ich zniszczyło. W piłce ważna jest psychika - dodaje.

- Co z tego, że moi zawodnicy "gromiliby" wszystkich w lidze, laliby każdego w przeciągu chwili, jak w wieku 15-16 lat, przy złym podejściu "za młodu", słuch o nich by zaginął. Na wszystko przyjdzie czas - zaznacza ikona gliwickiego Piasta.

Jak sam przyznaje, ma w planach nawiązanie współpracy z klubami piłkarskimi. Z kim takie powiązanie byłoby możliwe? - Na razie nie wiem z kim mógłbym współpracować. Jest kilka klubów. Jednak żadnych konkretów na chwilę obecną nie ma. Póki co, szkółka musi się rozwinąć, żeby coś znaczyć.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również