Kasprzik do kolegi z Piasta: "Powinieneś się martwić"

04.05.2009
Nawet strata dwóch podstawowych piłkarzy nie uniemożliwia Dariuszowi Fornalakowi zbudowania zespołu, który odbiera punkty Wiśle. - Konkurencja jest coraz większa - mówi Grzegorz Kasprzik.
Z pierwszego składu wypadł Marcin Bojarski, a wcześniej Paweł Gamla. Kiedy defensywny pomocnik (lub środkowy obrońca) wrócił do zdrowia, nie mogli z Wisłą wystąpić Mateusz Kowalski (klauzula) i Mariusz Muszalik (kartki). Gliwiczanie poradzili sobie jednak świetnie. W parze z Kamilem Glikiem zagrał Łukasz Krzycki, który jesienią wyraźnie "dusił się" na środku pomocy, gdzie był wystawiany przez Marka Wleciałowskiego. - Dobrze się nam współpracowało. A to jedynie pokazuje, jak wyrównaną mamy kadrę - zauważa Glik.

- Łukasz pokazał się ze świetnej strony. Teraz to Mateusz Kowalski musi się martwić o miejsce - wskazał Grzegorz Kasprzik, kierujący poczynaniami obrony z bramki. Graczem należącym do tej formacji był również Gamla, który w roli defensywnego pomocnika miał zniwelować siłę środka pola mistrza Polski. To na tej pozycji wcześniej grał Muszalik.

- Trzeba było załatać dziurę - uśmiechnął się Gamla. 33-latkowi przytrafiały się co prawda proste błędy, ale na ogół naprawiał je determinacją. - Przyznam, że ciężko się grało po miesięcznej pauzie w treningach z resztą drużyny. Skończyło się jednak dobrze, bo remis z nacierającą Wisłą cieszy - dodał.

Kluczowym elementem układanki Piasta jest oczywiście wcześniej cytowany Kasprzik. Dziennikarze z Krakowa pytali bramkarza gliwiczan, jak się czuje jako ten, który być może zabrał Wiśle tytuł, choć klub ten jest nim zainteresowany. - Nikt nie zabronił rywalowi wygrać. Gdyby goście byli lepsi, to wywieźliby komplet punktów. O transferach w ogóle nie myślę. To na razie medialne spekulacje, które nie mają wpływu na moją postawę. Będzie w klubie leżała konkretna oferta, to po zakończeniu sezonu można się zastanowić - skwitował "Kapel".
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również