Kartkowe zamieszanie na Bogumińskiej. Pretensje gości
11.05.2009
Takiego bałaganu z żółtymi i czerwonymi kartkami jak w sobotę podczas meczu Odry Wodzisław z Cracovią Kraków w naszej lidze nie było już dawno. - Jacek Kowalczyk zobaczył "żółtko", czy nie? - padło pytanie. - Szczerze? To nie mam zielonego pojęcia i chyba nie tylko ja - przyznał trener bramkarzy Odry, Paweł Primel.
Na konferencji prasowej nikt nie potrafił jednoznacznie stwierdzić, czy Nowak otrzymał czerwoną kartkę od razu, zobaczył w jednej akcji - faul na Adamie Stachowiaku - dwie żółte, czy też może, w którymś momencie meczu został już upomniany? - Absolutnie nie dostrzegłem za co była ta czerwona - komentował trener Cracovii, Artur Płatek. - To była chyba druga żółta - dodawał natomiast szkoleniowiec wodzisławian, Ryszard Wieczorek.
Co osoba, to inna opinia. Wątpliwości rozwiał wsiadający do autokaru Nowak. - Po drugiej bramce dla Odry zobaczyliśmy z Bartoszem Ślusarskim po żółtej kartce za rozmowę z arbitrem - tłumaczył pomocnik Cracovii. - Przed golem, Bartek był ewidentnie faulowany i chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego sędzia tego przewinienia nie odgwizdał. Może zbyt nerwowo zareagowaliśmy - stwierdził Nowak.
Zawodnicy i trener "Pasów" mieli ogromne pretensje do pracy arbitra. - Ten pan powinien się zastanowić, jaki zawód wykonuje - grzmiał Płatek. - Sędziowanie było bardzo słabe - dodawał skrzydłowy Cracovii, Dariusz Pawlusiński. Chłodnym okiem "wyrzucenie" kolegów z boiska ocenił golkiper Marcin Cabaj. - Wydaje mi się, że te kartki były zasłużone - przyznał.
Całą sprawę bagatelizował szkoleniowiec Odry. - Sędzia mylił się w obie strony. Straciliśmy gola po rzucie wolnym, którego nie było - stwierdził Wieczorek. - Arbitrzy prowadzą spotkania jak prowadzą. Robią to, na co pozwalają im umiejętności. W każdym meczu są problemy i kontrowersje. Nie ma kto sędziować, dlatego oni muszą się uczyć. Robią błędy i nadal będą je popełniać - podsumował.
Na konferencji prasowej nikt nie potrafił jednoznacznie stwierdzić, czy Nowak otrzymał czerwoną kartkę od razu, zobaczył w jednej akcji - faul na Adamie Stachowiaku - dwie żółte, czy też może, w którymś momencie meczu został już upomniany? - Absolutnie nie dostrzegłem za co była ta czerwona - komentował trener Cracovii, Artur Płatek. - To była chyba druga żółta - dodawał natomiast szkoleniowiec wodzisławian, Ryszard Wieczorek.
Co osoba, to inna opinia. Wątpliwości rozwiał wsiadający do autokaru Nowak. - Po drugiej bramce dla Odry zobaczyliśmy z Bartoszem Ślusarskim po żółtej kartce za rozmowę z arbitrem - tłumaczył pomocnik Cracovii. - Przed golem, Bartek był ewidentnie faulowany i chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego sędzia tego przewinienia nie odgwizdał. Może zbyt nerwowo zareagowaliśmy - stwierdził Nowak.
Zawodnicy i trener "Pasów" mieli ogromne pretensje do pracy arbitra. - Ten pan powinien się zastanowić, jaki zawód wykonuje - grzmiał Płatek. - Sędziowanie było bardzo słabe - dodawał skrzydłowy Cracovii, Dariusz Pawlusiński. Chłodnym okiem "wyrzucenie" kolegów z boiska ocenił golkiper Marcin Cabaj. - Wydaje mi się, że te kartki były zasłużone - przyznał.
Całą sprawę bagatelizował szkoleniowiec Odry. - Sędzia mylił się w obie strony. Straciliśmy gola po rzucie wolnym, którego nie było - stwierdził Wieczorek. - Arbitrzy prowadzą spotkania jak prowadzą. Robią to, na co pozwalają im umiejętności. W każdym meczu są problemy i kontrowersje. Nie ma kto sędziować, dlatego oni muszą się uczyć. Robią błędy i nadal będą je popełniać - podsumował.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów