Kapitan Ruchu zły na anonimowego działacza. "Wiem, kto to"
19.05.2010
A wszystko przez "aferę koszulkową". Piłkarze Ruchu zgodnie założyli przed meczem z Koroną Kielce trykoty z napisem: "Ile jeszcze niespełnionych obietnic?!". Konsekwencje chce jutro na klub nałożyć Komisja Ligi. Kary wobec drużyny zapowiada prezes Katarzyna Sobstyl.
Jeden z działaczy anonimowo poszedł jeszcze dalej. - Nie wszyscy wiedzą, że najgłośniej protestują ci, którzy zarabiają najwięcej. Chcielibyśmy, żeby nadal grał u nas Grzegorz Baran, ale nie stać nas na to, by za podpis dać mu 150 tysięcy złotych i jeszcze wypłacać mu 35 tysięcy złotych miesięcznie - powiedział w rozmowie ze "Sportem", nie chcąc podać nazwiska.
- I tak swoimi drogami dowiedziałem się, kto to. Jestem wściekły! Mniejsza z przytoczonymi liczbami. Chodzi o pewne zasady i poufność takich rozmów - kręci głową Baran, którego kontrakt wygasa z końcem czerwca. Czy jest jeszcze szansa na porozumienie? - Oczekiwania Grzegorza Barana są zbyt wygórowane jak na możliwości naszego klubu. Po prostu nie jesteśmy w stanie im sprostać - mówi dzisiaj w "Sporcie" Mariusz Klimek. - Ciekawe, że o wszystkim dowiaduję się z mediów. Bo ja z panem Mariuszem nie rozmawiałem na temat swojej umowy - dziwi się 28-latek.
- Nie chcę teraz za dużo powiedzieć. Po tych zbędnych nerwach zamierzam się jeszcze nacieszyć tym trzecim miejscem. Na parę dni wyjeżdżam z rodziną, chcę się odciąć od wszystkiego - zaznacza Baran i zapowiada, że oczywiście stawi się 9 czerwca na pierwszym treningu po urlopach. Żadnego terminu rozmów z działaczami jednak nie ma.
Można więc pokusić się o stwierdzenie, że kapitanowie lekko przy Cichej nie mają. - Coś w tym jest. Wiadomo, dlaczego z opaski zrezygnował Wojtek Grzyb. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości kapitan będzie miał lepszą sytuację - dodaje Baran, który graczem Ruchu jest długo, bo od początku 2006 roku.
Jeden z działaczy anonimowo poszedł jeszcze dalej. - Nie wszyscy wiedzą, że najgłośniej protestują ci, którzy zarabiają najwięcej. Chcielibyśmy, żeby nadal grał u nas Grzegorz Baran, ale nie stać nas na to, by za podpis dać mu 150 tysięcy złotych i jeszcze wypłacać mu 35 tysięcy złotych miesięcznie - powiedział w rozmowie ze "Sportem", nie chcąc podać nazwiska.
- I tak swoimi drogami dowiedziałem się, kto to. Jestem wściekły! Mniejsza z przytoczonymi liczbami. Chodzi o pewne zasady i poufność takich rozmów - kręci głową Baran, którego kontrakt wygasa z końcem czerwca. Czy jest jeszcze szansa na porozumienie? - Oczekiwania Grzegorza Barana są zbyt wygórowane jak na możliwości naszego klubu. Po prostu nie jesteśmy w stanie im sprostać - mówi dzisiaj w "Sporcie" Mariusz Klimek. - Ciekawe, że o wszystkim dowiaduję się z mediów. Bo ja z panem Mariuszem nie rozmawiałem na temat swojej umowy - dziwi się 28-latek.
- Nie chcę teraz za dużo powiedzieć. Po tych zbędnych nerwach zamierzam się jeszcze nacieszyć tym trzecim miejscem. Na parę dni wyjeżdżam z rodziną, chcę się odciąć od wszystkiego - zaznacza Baran i zapowiada, że oczywiście stawi się 9 czerwca na pierwszym treningu po urlopach. Żadnego terminu rozmów z działaczami jednak nie ma.
Można więc pokusić się o stwierdzenie, że kapitanowie lekko przy Cichej nie mają. - Coś w tym jest. Wiadomo, dlaczego z opaski zrezygnował Wojtek Grzyb. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości kapitan będzie miał lepszą sytuację - dodaje Baran, który graczem Ruchu jest długo, bo od początku 2006 roku.
Polecane
Ekstraklasa