Kapitan Ruchu: Boję się, abyśmy nie stracili tego, co wypracowaliśmy

12.05.2010
"Niebiescy" udowodnili, że są trzecią siłą ligi. Mecz z Lechem był porywającym widowiskiem. Paradoksalnie jednak może ich wyprzedzić słaba Legia Warszawa. Paweł Gil powinien się modlić...
Sędzia meczu Ruchu z Legią prowadził zawody w sposób zdecydowany. Starał się panować nad gorącą atmosferą, jaka unosiła się nad murawą. - Nie miałem do niego w trakcie meczu żadnych zastrzeżeń - ocenił trener gości, Jacek Zieliński. Mówił już jednak po zwycięskim spotkaniu, w którym decydujący gol padł po błędzie arbitra. - Nie będę na gorąco oceniał, czy był faul na Arku Piechu - zaznaczył Waldemar Fornalik.

Powtórki telewizyjne nie zostawiły złudzeń. Manuel Arboleda faulował wychodzącego na czystą pozycję Piecha. Gra powinna zostać przerwana, a obrońca Lecha wyrzucony z boiska. - Po raz kolejny taka sytuacja... Nie wiem, o co chodzi! Bo jesteśmy k... biedniejsi od całej czołówki? - irytował się Grzegorz Baran, który wraz z kolegami dał z siebie wszystko, co - mimo porażki - zostało nagrodzone oklaskami i śpiewami przez kibiców. - Bardzo fajnie się zachowali. Po części nas to pociesza, ale liczy się tabela. To końcówka sezonu, resztki sił. Daliśmy z siebie wszystko, a zostaliśmy z niczym. Boję się, abyśmy nie stracili tego, co wypracowaliśmy. Mowa o tym trzecim miejscu - dodał kapitan "Niebieskich".

- Podsumowaliśmy ten sezon przy Cichej bardzo dobrym, choć przegranym meczem. Remis byłby bardziej sprawiedliwy. Jeśli jednak przegraliśmy z nowym mistrzem, to jest to jakieś pocieszenie. Musieliśmy zostawić dużo zdrowia, aby dorównać Lechowi - mówił Waldemar Fornalik i dodał: - Chciałbym podziękować naszej wspaniałej publiczności, która przez cały czas była naszym dwunastym zawodnikiem. Liczę, że kibice będą zadowoleni z tego sezonu.

Pełna radość w Chorzowie będzie, jeśli sytuacja w czubie tabeli po sobotniej kolejce się nie zmieni. Paweł Gil powinien pierwszy trzymać kciuki za "Niebieskich" w Kielcach. Inaczej jego nazwisko długo będzie przeklinane w Chorzowie...
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również