Kapitan Polonii o swoim trenerze: Nigdy nie imponował techniką

05.10.2012
- Jacka Trzeciaka znam od najmłodszych lat, kiedy jeszcze chodziłem na Polonię jako chłopak do podawania piłek. Spodziewam się po nim zaangażowania i agresji - mówi Mateusz Mika, kapitan bytomian.
Mika, mimo fatalnych wyników zespołu, jest w tym sezonie jednym z najlepszych bramkarzy w lidze. Tak przynajmniej stwierdził w rozmowie z naszym portalem Piotr Pierścionek, były już trener bytomian. - Z ust trenera, z którym się pracuje, takie słowa są bardzo cenne. Widział jak pracuję, dlatego ma najlepsze rozeznanie. Po to piłkarz trenuje, daje z siebie wszystko, aby do takiego poziomu dążyć - mówi Mika.

Kapitalną formę potwierdził chociażby w zeszłotygodniowym meczu ze Stomilem Olsztyn, kiedy w 56. minucie interweniował wręcz niesamowicie. Ludzie zadawali sobie pytanie: "Jakim cudem?!" - Bramkarz na taką obronę czeka całą karierę. Czegoś takiego się nie zapomina. Jednak - nawiasem mówiąc - trochę dopisało mi wtedy szczęście. Kiedy piłka była już uderzona, ja byłem w powietrzu. Modliłem się do Boga, żeby mnie trafiła. Wysłuchał - twierdzi bramkarz Polonii.

Interwencja nie uratowała jednak Pierścionka przed zwolnieniem. - Mam nadzieję, że za trenera Trzeciaka karta się odwróci. Znam go od najmłodszych lat, kiedy jeszcze chodziłem na Polonię jako chłopak do podawania piłek. Trzeba powiedzieć szczerze, że nigdy nie imponował techniką czy umiejętnościami czysto piłkarskimi, ale nadrabiał te braki walecznością - wspomina kapitan zespołu z Olimpijskiej.

A jak będą wyglądały metody Trzeciaka w jego pierwszej samodzielnej pracy trenerskiej? - Na wstępie powiedział, że metody się nie zmieniają. To, co było za trenerów Fornalaka czy Pierścionka będzie teraz kontynuował. Jedno wpaja nam na starcie: nie musisz mieć wielkich umiejętności, ważne, że na boisku dasz z siebie wszystko. Na jednej z pogadanek wyraził się dość ostro. Pozwolę sobie zacytować: "Ch... mnie obchodzi, jak to zrobicie, macie to wygrać". Był tak dobitny, że chyba nie mamy wyboru - kończy Mateusz Mika.
źródło: Sport

Przeczytaj również