Kapitan Piasta: Zaburzamy Marcinowi Broszowi mikrocykl

19.10.2012
Tomasz Podgórski tonuje nastroje tych, którzy po kilku dobrych meczach widzieliby go w kadrze. Od mediów nie ucieka, ale nie chce, by było go pełno w gazetach. A trenerowi? Burzy plan zajęć.
Dariusz Dudek mówił, że Tomasz Podgórski nie jest gorszy od Kamila Grosickiego, a Michał Probierz stwierdził, że kapitan Piasta jest w życiowej formie. Czy gracz gliwiczan zasłużył na powołanie do kadry? - Fajnie się to czytało, ale podchodzę do tego wszystkiego bardzo spokojnie. W Polsce bardzo szybko wynosi się kogoś na piedestał, ale jeszcze szybciej z niego strąca. Poza tym za mną dopiero parę niezłych meczów - mówi skromnie pomocnik Piasta.

Podgórskiego, podobnie jak Marcina Brosza, nie ciągnie do mediów. - Trener często powtarza nam, żebyśmy podchodzili do nich z takim zdrowym dystansem. I myślę, że tak właśnie robię. Przed dziennikarzami się nie chowam, ale jednocześnie nie chciałbym, by było mnie pełno w gazetach - uważa.

Znakiem rozpoznawczym kapitana "Piastunek" są stałe fragmenty gry. - Chciałbym wreszcie do tej bramki z wolnego trafić, bo jak na razie, to jedynie poprzeczki obijam - śmieje się piłkarz. Sporo nad tymi strzałami pracuję, często - zazwyczaj Matejem Izvoltem - zostajemy po treningach i strzelamy - nie ukrywa Podgórski.

- Trener musi nas nawet hamować, bo czasem przesadzamy. A kiedy odda się 30 czy 40 uderzeń, nogi dostają w kość. Poza tym trener ma ustalony plan zajęć, a jak zostajemy jeszcze potrenować, to zaburzamy mu plan zajęć - kończy z uśmiechem 26-latek.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również