Kapitan Piasta: Wyjazdy do Wodzisławia nas zahartowały

17.09.2011
Wydaje się, że gra "u siebie" jest atutem, a gospodarz może czuć się pewniej. Przyjezdni przeważnie nie potrafią się odnaleźć. Kłam temu zadaje Piast Gliwice, który na wyjazdach "leje" resztę stawki.
Od Olimpii do Olimpii. W środę pokonaliście tę z Elbląga, a teraz pewnie taki sam los chcecie zgotować miejscowym w Grudziądzu?
Tomasz Podgórski: - To nie będzie wcale łatwy mecz. Olimpia jest groźnym rywalem, szczególnie u siebie. Jest nieprzewidywalna, a to może znacznie utrudnić nam grę. Poza tym mecz meczowi nierówny. Zresztą, w środę Warta grając w Poznaniu uległa właśnie Olimpii Grudziądz. To zwiastuje naprawdę ciężką przeprawę.

Odnosi się wrażenie, że Piastowi służy gra na wyjazdach. Po 9. kolejkach jesteście wiceliderem, rozgrywając tylko jeden mecz "u siebie".
- Lepiej grać we własnym mieście, przy swojej publice. Ale czy my mamy jakieś wyjście? Czasem trzeba się pomęczyć, żeby finalnie osiągnąć sukces. Zresztą te mecze wyjazdowe nie są dla nas żadną nowością. Myślę, że dużo pewności siebie i takiego obeznania dał nam Wodzisław Śląski. To tam się zahartowaliśmy, grając większość meczów jako gospodarz.

Ale jesteście ciągle w rozjazdach. Nie ma to wpływu na zdrowie, zmęczenie?

- Raczej nie. Zawsze jest czas na regenerację sił, zresztą zespół jest dobrze przygotowany do rozgrywek. Wiadomo, w końcu jakieś oznaki wyczerpania będą z nas "wychodzić", ale spokojnie - póki co forma jest naprawdę wysoka! Choć muszę przyznać, że mamy teraz niezły "maraton". Środa - Elbląg, sobota - Grudziądz, środa - Gliwice, mecz na Carbo z Cracovią w Pucharze Polski. Nie będzie łatwo zachować dobrą dyspozycję, ale - jak już podkreśliłem - jesteśmy przygotowani na 100%.

Tomaszowi Podgórskiemu służy natomiast noszenie opaski kapitańskiej...
- Opaskę wręczyli mi koledzy, po głosowaniu. Ja owszem, bardzo się z niej cieszę, ale czy ma to wpływ na moją grę? Będąc kapitanem zespołu, staram się sumiennie i rzetelnie wykonywać swoje obowiązki. W końcu taka rola zobowiązuje do pewnych zachowań. Kapitanem jestem stosunkowo od niedawna, ale staram się harować jak mogę, aby sprostać oczekiwaniom kolegów z drużyny.

Kredyt zaufania można spłacać na przykład dobrze wykonując rzuty wolne, a to ci wychodzi naprawdę dobrze...
- Cieszą mnie te wolne. Od dawna zostaję po treningach, ćwiczę, dając z siebie wszystko. Jak widać, to procentuje w meczach, a dla mnie jest sporym powodem do dumy. Jednak nie jestem jedynym, który zostaje po zakończeniu zajęć. Zawsze ktoś jest ze mną, również trenując czy to wolne, czy rożne. Nie zapominamy także o karnych.

Jak się dogadujecie z Rubenem Jurado, który niedawno wszedł do waszego zespołu?
- Ruben robi furorę, a my staramy się mu w tym pomóc. Samo dogadywanie jest łatwiejsze niż się wydaje. "Język boiska" jest inny, specyficzny. Rozumie się go od razu. Posiłkujemy się angielskimi słówkami, zwrotami. Do tego niezbędna jest nieraz gestykulacja rękami. Ruben wiele czas spędza też podczas wskazówek taktycznych z trenerem Marcinem Broszem, który bardzo dokładnie tłumaczy, jakie obowiązki należą do Hiszpana.

Hiszpańska piłka, pełna polotu, najwyraźniej wam służy. Od kiedy jest w Piaście Jurado, gracie jakby dynamiczniej, inaczej.
- Zagrał z nami dopiero dwa mecze, ale widać, że ma pojęcie o tym, co robi. Wyszkolenie techniczne, wola walki, zawziętość, a do tego błyskawiczne pojmowanie taktyki nakreślonej przez Marcina Brosza i ustawianie się na boisku - to po prostu dobry zawodnik.

Wracając do... Grudziądza. Jaki macie plan na pokonanie Olimpii?
- Zagrać tak, jak dotychczas. My się "nie podpalamy", że wyszła nam pierwsza część rundy. Trzeba konsekwentnie grać swoje, a efekty przyjdą. Naszą siłą jest kolektyw i zgranie, na tym bazujemy i  tym górujemy nad rywalami. Liczę, że taką dyspozycję uda nam się utrzymać. Dużą rolę odgrywa też atmosfera, która w Gliwicach jest fenomenalna. Kogokolwiek by się spytać, każdy potwierdzi moje słowa. Czy to zawodnik podstawowy, rezerwowy, czy nawet niemieszczący się do kadry meczowej. Po prostu każde wejście do szatni jest czymś, co sprawia, że na samą myśl człowiekowi pojawia się uśmiech na twarzy.

Olimpia Grudziądz - Piast Gliwice
sobota, 16:00
sędziuje Jacek Małyszek (Lublin)
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również