Kapitan Piasta: Nie przegraliśmy przez ilość kontuzjowanych, ale swoje błędy...
Piast był dzisiaj gorszy od Górnika. Zgadza się pan z takim postawieniem sprawy?
- Na pewno po przebiegu spotkania oraz ilości sytuacji, które stworzył sobie Górnik - można tak powiedzieć. Szkoda straconego gola, który był konsekwencją błędu przy stałym fragmencie gry. Żałuję, że nie udało nam się go ustrzec. Przez to źle rozpoczęliśmy to spotkanie i później ciężko było nam realizować swoje założenia taktyczne. Nie mieliśmy zbyt wielu okazji do wyrównania. Coś tam stworzyliśmy... ale było to za mało, aby wywieźć punkt z Zabrza. Zagraliśmy dziś słabszy mecz.
Również i panu dzisiaj piłka "nie siedziała" na nodze. Kilka zagrań - z których jest pan znany - w meczu z Górnikiem nie wyszło.
- Muszę więcej popracować na treningu. Może teraz aura będzie nieco bardziej sprzyjająca. Liczę na to, że pogoda "odpuści" i będziemy mieli więcej okazji do przeprowadzenia normalnych zajęć piłkarskich. Mam na myśli zieloną naturalną murawę, a nie tylko sztuczną.
W poczynaniach Piasta widoczny był również brak Wojciecha Kędziory. Nie było napastnika, który mógł nieco przytrzymać piłkę z przodu, odegrać ją...
- Nie możemy zwalać na braki w składzie. Mamy trzydziestu zawodników do grania i każdy z nich, wychodząc na boisko, musi spełniać swoje zadania. Za tydzień kolejny mecz i musimy się do niego przygotować. Ta runda nie rozpoczęła się dla nas najlepiej. Chcemy jak najszybciej zacząć punktować
.
W składzie brakowało również Pavola Cicmana, co było zaskoczeniem. Skąd ta absencja?
- Nie było go dziś z nami z powodów rodzinnych... ale ja nie jestem osobą odpowiednią do przekazywania tego typu informacji, więc proszę mnie nie pytać o więcej szczegółów. Dla mnie liczy się to, że ta osiemnastka, na którą trener postawił, nie spisała się dziś najlepiej.