Kapitan Piasta: Jesteśmy beniaminkiem, ale nasz sen trwa dalej...

13.05.2013
- Ostatnio nie rozpieszczaliśmy kibiców meczami u siebie. Mam nadzieję, że spotkaniem ze Śląskiem wszystko im wynagrodziliśmy - powiedział o niedzielnym zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław Tomasz Podgórski.

Mecz ze Śląskiem był prawdziwym dreszczowcem...

- To prawda, bardzo nas cieszy to, że po pierwszej połowie, w której mieliśmy klarowne sytuacje i nie potrafiliśmy ich wykorzystać, udało się strzelić trzy gole w drugiej części gry i wygrać mecz. Śląsk pierwszy wyszedł na prowadzenie, ale my na początku drugiej połowy odpowiedzieliśmy dwoma trafieniami. Później był rzut karny i czerwona kartka... ale - na szczęście - wszystko zakończył Radek Murawski. I to w jakim stylu! Należała mu się ta bramka. To wychowanek Piasta, który mocno pracuje z nami już drugi rok. To miła chwila dla niego i dla całego klubu.

W spotkaniu ze Śląskiem szczęście wam sprzyjało.

Szczęście-nieszczęście... Nie wygrywa się szczęściem, ale umiejętnościami. Zgarnęliśmy trzy punkty, bo trener przeprowadził dobre zmiany, a my do końca, konsekwentnie dążyliśmy do zwycięstwa. Owszem, Śląsk miał swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystał. Natomiast my potrafiliśmy zdobyć bramkę na 3-2 i dlatego cieszyliśmy się ze zwycięstwa.

Dawno na stadionie przy ulicy Okrzei nie było takich piłkarskich emocji. Aż przypomniały się pierwsze mecze na nowym stadionie, albo te kluczowe w walce o awans...

- Rzeczywiście, nasi kibice dawno nie uświadczyli takiego meczu. Wygrać 3-2 z - było, nie było - Mistrzem Polski, to coś bardzo przyjemnego. Jesteśmy beniaminkiem, ale nasz sen trwa dalej... Do końca sezonu pozostały cztery kolejki, a my jesteśmy na podium tabeli!

Jesteście największym zaskoczeniem obecnego sezonu ekstraklasy?

- Zaskoczeniem? Osiągane przez nas rezultaty to efekt ciężkiej pracy i determinacji. Brawa za wyniki osiągane dotychczas należą się nie tylko piłkarzom, ale także całemu sztabowi szkoleniowemu oraz wszystkim pracownikom klubu. Oni wszyscy są zdeterminowani, aby osiągnąć sukces. Cel założony przed sezonem został już zrealizowany. Natomiast apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego teraz chcemy ugrać jak najwięcej.

Cieszyć może również wasza skuteczność. Dawno nie strzeliliście tyle goli na swoim terenie.

- Ostatnio nie rozpieszczaliśmy kibiców meczami u siebie, dlatego bardzo się cieszymy, że strzeliliśmy Śląskowi trzy bramki. Myślę, że dla takiego meczu warto było czekać i tym zwycięstwem wynagrodziliśmy fanom poprzednie spotkania. Drugi raz pokonaliśmy Mistrza Polski. Myślę, że to o czymś świadczy. Jesteśmy silnym kolektywem i razem czynimy kolejne kroki do przodu.

Zdobyliście dwa gole po akcjach lewym skrzydłem. Prawa strona Śląska wyglądała katastrofalnie. Socha z Sobotą popełniali błąd za błędem...

- Nie mnie oceniać postawę piłkarzy Śląska. Natomiast my staraliśmy się wykorzystać wszystkie błędy naszych rywali. Należy jednak powiedzieć szczerze, że i my się ich nie ustrzegliśmy. Na szczęście dla nas - strzeliliśmy jednego gola więcej od Śląska i zwyciężyliśmy. Ta wygrana sprawiła, że wyprzedziliśmy wrocławian w tabeli.

No właśnie, teraz to wy jesteście na podium i będziecie bronić tego miejsca w tabeli. Czy odpieranie ataków rywali łączy się z innym rodzajem presji niż ściganie ich?

- Przed sezonem postawiono przed nami zupełnie inny cel - mieliśmy się utrzymać w ekstraklasie. Dlatego nie mówmy o presji. Cieszmy się wynikiem, który osiągnęliśmy. Te rezultaty cały klub osiągnął tylko dzięki sobie. Szanujmy więc to co mamy, tę ilość punktów. Myślę, że takie podejście do naszej sytuacji może tylko procentować.

Ten mecz miał kilka podtekstów. Jednym z nich był temat twojego ewentualnego transferu do Śląska po sezonie...

- Bez komentarza.

Wysłuchał Maciej Smolewski

autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również