Kapitan Piasta Gliwice: Rywale przy Okrzei czują respekt i strach

24.05.2012
Kiedy przy Okrzei huk i hałas skutecznie utrudnia komunikację werbalną, wiadomo, że mecz rozgrywa gliwicki Piast. Czy głośni kibice "Piastunek" będą pomocni dla piłkarzy w walce o awans do ekstraklasy?
Gdybyś miał, w skrócie, przeanalizować Zawiszę Bydgoszcz, jakbyś to zrobił?
- W najbliższych dniach trenerzy zaprezentują nam sylwetki poszczególnych graczy Zawiszy. Przedstawią, jak ogólnie prezentuje się zespół. Ale skoro zajmują 2. miejsce w tabeli, muszą być groźni. Dobrze grają też na wyjazdach, punktują rywali, a trener Jurij Szatałow zdecydowanie nadał nowy rytm Zawiszy. Jego zespół może nie gra efektownie, ale efektywnie.

Właśnie efektywność i gole strzelane w końcówkach meczów - to cechuje Zawiszę. Sprostacie temu?
- Owszem, zdarzało się nam tracić gole w końcówkach, ale trzeba zauważyć, że my robimy sobie zaliczkę bramkową już na początku meczu. Przewaga jest wtedy na tyle wyraźna, że rywal nie jest w stanie odebrać nam zwycięstwa. Zresztą, ostatnio zagraliśmy bardzo dobry mecz, a te końcówki w zeszłych kilku spotkaniach nie wyglądały wcale tak źle. To znaczy, że zrobiliśmy postęp, a defensywa wygląda bardzo solidnie.

Jest jeszcze jakiś sentyment do niedzielnego rywala?
- Pół roku, które spędziłem w Bydgoszczy, było fajne. Ale sentyment będzie przed i po meczu. W trakcie walki o ekstraklasę na pewno nie będę myślał o niczym miłym, związanym z Zawiszą. Muszę też dodać, że wielu zawodników, z którymi przyszło mi tam grać, już odeszło. Stąd ta więź jest słabsza.

Życzysz bydgoszczanom awansu?
- Mnie interesuje awans Piasta, tylko tyle. Oczywiście, istnieją różne scenariusze, więc je prześledzę. Ale to dopiero po meczu. Bo póki co, przyjmuję do świadomości jeden wariant - awans Piasta.

Trenerzy będą uzbrojeni w tablety z wynikiem "na żywo" z Gdyni, gdzie będzie grać Pogoń Szczecin?

- Nie będziemy nasłuchiwać wyników innych ekip. Takie mówienie z ławki nie pomaga, a wręcz dekoncentruje. W meczu z GKS-em Katowice, podczas gry, w ogóle nie wiedzieliśmy, co dzieje się z Zawiszą czy Pogonią Szczecin. Dopiero po zawodach trenerzy przedstawili nam wyniki. A chwilę potem trener Marcin Brosz powiedział, że przed nami mecz z Zawiszą i mamy jeszcze robotę do zrobienia. Choć trybuny mogą, swoją reakcją, dać nam sporo informacji.

Na trybunach znów będzie tłok - będzie to miało znaczenie?
- Kibice są bardzo ważnym elementem tej układanki. Jesteśmy zadowoleni, że ten obiekt się wypełnia na poziomie I ligi. A na rywala też wpływają, z naszej perspektywy, pozytywne. Gdyby teraz zadzwonić do graczy Zawiszy, pewnie żadnej by nie powiedział, że się przejmuje atmosferą przy Okrzei. Ale prawda jest taka, że wychodząc na murawę, czuje się respekt i strach. Po prostu wiem, że nasi przeciwnicy czują, że całe miasto kibicuje Piastowi, że Ci ludzie poniosą nas do zwycięstwa. 

Ostatni pojedynek w sezonie, o awans, z wiceliderem - tak wygląda najtrudniejszy mecz Piasta w tym sezonie?
- Najcięższy gatunkowo, ale raczej nie najtrudniejszy. Na takie spotkanie pracowaliśmy cały sezon, ale podchodzimy do spotkania ze spokojem. Musimy potwierdzić, że w przekroju całego roku, byliśmy po prostu najlepsi. Nie trzeba być filozofem, żeby się domyślić, o co będzie toczyć się w niedzielę walka.

Rozmowy z psychologiem, wzorem zagranicznych zespołów, już się odbyły?
- Dla nas psychologiem jest trener Brosz. Nie boimy się nikogo, gramy na własnym obiekcie, przy wsparciu fanów - czego chcieć więcej? Rozmowy ze specjalnie wynajętym psychologiem są dlatego zbędne. Po prostu musimy wyjść i jak najlepiej wykonać swoją pracę.

W najgorszym wypadku zagracie mecz barażowy z Pogonią. Wiedzieliście o tym wcześniej?

- Nie mieliśmy pojęcia, że są baraże. Dopiero trenerzy po meczu z GieKSą powiedzieli, że doszukali się tego w przepisach PZPN-u. Nie chcemy koncentrować się jednak na fakcie, że będzie kolejna deska ratunku. Mamy wykonać mały kroczek - a będziemy w niebie. Niestety, równie mały kroczek jest do piekła. Wszystko w rękach, a może nogach, graczy Piasta Gliwice!

Rozmawiał Dawid Jenczmyk.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również