Kamil Mazek: "Do pochwał ze strony prezesa Leśnodorskiego podchodziłem neutralnie"

19.04.2016
Ruch Chorzów w meczu z Legią będzie musiał sobie dzisiaj radzić bez Kamila Mazka, który doznał kontuzji w spotkaniu z Lechią Gdańsk. Mimo wszystko pomocnik "Niebieskich" wierzy, że jego drużyna wygra z wicemistrzami Polski. W rozmowie z naszym serwisem piłkarz pozwolił sobie nawet na wytypowanie wyniku. Jego zdaniem chorzowianie wygrają 1:0.
Łukasz Laskowski/PressFocus
Chociaż młodzieżowy reprezentant Polski mówi, że czuje się już znacznie lepiej, to jednak do stuprocentowej sprawności jeszcze trochę mu brakuje. Niewykluczone, że Mazka zabraknie również w szeregach Ruchu w piątkowej potyczce w Lubinie z miejscowym Zagłębiem.

- Urazu doznałem w meczu z Lechią, gdy w jednej z akcji podskoczyłem i doznałem bólu w pachwinie. Co prawda obecnie czuję się o wiele lepiej, ale nie jestem jeszcze zdrowy w stu procentach i w meczu z Legią nie zagram. Czy będzie mi dane wystąpić jeszcze w rundzie finałowej? Sztab robi wszystko, co w jego mocy, aby doprowadzić mnie do pełnej sprawności. Ja wierzę, że zagram już w piątek, ale to jeszcze nic pewnego - mówił nam ofensywny zawodnik "Niebieskich".

Wszystko wskazuje na to, że spotkanie z Legią może kosztować bocznego pomocnika przedstawicieli 14-krotnych mistrzów więcej stresu niż zwykle. - Przypuszczam, że mecz widziany z trybun będzie kosztował mnie więcej emocji, bo o ile na boisku w trudnym momencie mogę wziąć piłkę i starać się zrobić z nią coś pożytecznego, aby pomóc drużynie, to na trybunach będę się tylko denerwował. Wiadomo, że na boisku również odczuwa się emocje, ale jednak ma się to przekonanie, że swoją grą można wpłynąć na boiskowe wydarzenia. Tymczasem na trybunach będę pomagał tylko w ten sposób, że będę mocno trzymał kciuki za kolegów - mówił "Mazi".

Pierwsza w tej kampanii konfrontacja chorzowian z legionistami na stadionie przy ulicy Cichej nie zakończyła się po myśli kibiców "Niebieskich". W spotkaniu dziewiątej kolejki polskiej ekstraklasy Ruch uległ stołecznej ekipie 1:4. Dodajmy, że już po 13 minutach tablica wynikowa wskazywała rezultat 0:3 dla Legii. - Cały czas wszyscy bardzo dobrze pamiętamy nasz pierwszy w tym sezonie mecz z Legią, gdy przespaliśmy pierwsze fragmenty gry, w których szybko straciliśmy trzy bramki. Drużyna zrobi na pewno wszystko, aby to się nie powtórzyło. Zespół wyjdzie na boisko skoncentrowany i powalczy o korzystne rozstrzygnięcie - zapewniał 21-latek.

Mazek zebrał kilka pochlebnych słów w swoim kierunku od prezesa warszawskiego klubu Bogusława Leśnodorskiego. Piłkarz zapytany o to, co czuł, czytając miłe słowa na swój temat na Twitterze, odpowiedział, nie wahając się w ogóle. - Do pochwał ze strony prezesa Leśnodorskiego podchodziłem neutralnie. Czytając miłe słowa w moim kierunku, uśmiechnąłem się, ale więcej sobie nie zaprzątałem głowy tym. Na pewno w jakimś stopniu zwiększa się pewność siebie i umila to dalszą pracę na treningach, ale nic więcej - odparł z uśmiechem.

W trwającym sezonie Mazek zaliczył 28 meczów ligowych, w których strzelił trzy gole i zaliczył cztery asysty. Zawodnik zapewnia, że stać go na znacznie więcej. - Bilans, jaki mam obecnie w Ekstraklasie, to minimum, jakie mogłem osiągnąć. Na pewno wiem, że stać mnie na więcej. Szkoda, że teraz przytrafiła mi się kontuzja i nie mogę poprawiać swoich statystyk - mówił rozżalonym głosem wychowanek Legii Warszawa.

"Niebiescy" obecnie mają na swoim koncie 20 punktów. Zdaniem naszego rozmówcy zespół stać na wywalczenie sobie miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach. - O co walczy Ruch w tym sezonie? Chcemy być jak najwyższej w tabeli, prezentować się w każdym spotkaniu jak najlepiej. Jeśli tak będzie, to jest szansa, że w końcowym rozrachunku, możemy osiągnąć sukces, jakim byłaby możliwość gry w europejskich pucharach. Jesteśmy w pierwszej ósemce, strata punktowa do miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach jest w naszym przypadku nieduża, więc wszystko przed nami. Musimy tylko swoją dobrą grę potwierdzić na boisku w meczach o punkty - zakończył.

Starcie chorzowian z liderem Ekstraklasy odbędzie się dzisiaj o godzinie 20:30.
autor: Łukasz Pawlik

Przeczytaj również