Kamil Cholerzyński: „Zawsze będzie mi się fajnie wracać na Bukową."
20.04.2016
Sport Śląski: Jakie to uczucie dla Ciebie wychowanka i zagorzałego kibica grać przeciwko „swojej" GieKSie?
Kamil Cholerzyński: Jest wiele takich przykładów na świecie, że ktoś jest mocno związany z danym klubem i po iluś tam latach musi się z nim rozstać. To jest normalna praca. Ale na pewno fajnie znowu wrócić na Bukową i zagrać przy kibicach. Mam nadzieję, że przyjdzie z 5000 ludzi i zapełnią ten stadion. Liczę na fajne widowisko, bo brakuje takich meczy w tej 1 lidze. Wiadomo, że Rozwój nie jest taką marką, która przyciąga tych kibiców na trybuny, dlatego rzadko mamy okazję grać przy dużej publiczności.
"Spinasz" się bardziej przed meczem z GieKSą?
Nie. Specjalnie się nie motywuję. Przecież nie mam do nikogo urazy, ani nie mam nikomu nic do udowodnienia. To jest sport, normalna kolej rzeczy. Słabsi odpadają, a ja w pewnym momencie byłem słabszy. Nie mam do nikogo żalu. Mam tu przyjaciół czy na boisku, czy w klubie, czy na trybunach, dlatego zawsze będzie mi się fajnie wracać na Bukową obojętnie w jakiej roli.
Wyobraźmy sobie, że strzelasz w niedzielę gola. Zachowasz się jak jesienią Tomek Wróbel, który nie okazywał radości?
Mi na pewno nie wpadnie (uśmiech). Ale jakby wpadło to na pewno z szacunku do tego klubu, do tego co tu przeżyłem, do tych ludzi, kibiców na pewno bym się specjalnie nie cieszył.
Jak reszta drużyny Rozwoju podchodzi do tego meczu?
Na pewno jest więcej rozmów przed meczem z GieKSą niż przed innym meczem ligowym. Ten temat derbów pojawia już od jakiegoś czasu i każdy tym żyje, bo dla nas jest to jakieś wydarzenie i fajne przeżycie zagrać przy tylu kibicach. Ale ja nie zaobserwowałem jednak jakiegoś wielkiego ciśnienia, że ktoś się specjalnie mobilizuje. Oczywiście nie wiem jak to chłopaki przeżywają wewnętrznie i tu się nie chcę za nich wypowiadać.
Nikt nie miał w Rozwoju do Ciebie pretensji, że jeździsz na mecze GieKSy, nawet te wyjazdowe, jako kibic?
Wiadomo, że w żartach czasem chłopaki zapytają jak: „co z tą twoją GieKSą?" jak im nie idzie i wtedy się podśmiewają, a ja z kolei zawsze staram się chłopaków bronić. Ale ze złośliwościami jeszcze się nie spotkałem. Jeśli chodzi o chłopaków z szatni Rozwoju to są bardzo życzliwi ludzie. Oczywiście każdy ma jakieś tam swoje sympatie i czasem się wbija „szpile", ale to wszystko jest w formie żartów.
Po ostatnim zremisowanym meczu z GieKSą kibice wam klaskali, gdy schodziliście do szatni.
Wiadomo, że jak przyjeżdżaliśmy na Bukową to wszyscy myśleli, że GKS dopisze sobie spokojnie trzy punkty, a jednak my zawiesiliśmy wysoko poprzeczkę. Mecz nie układał się po naszej myśli bo dwa razy musieliśmy gonić wynik, ale w końcówce mogliśmy nawet pokusić się o zwycięstwo. Fenomenalny strzał Seby i szkoda, że ta piłka nie wpadła, bo w naszej sytuacji te dwa dodatkowe punkty byłby bardzo cenne. Ale po meczu i tak była radość, bo ten remis rozpatrywaliśmy w kategoriach sukcesu.
Ten mecz niedzielny może być ciekawszy od tego wrześniowego. Wy jesteście mocniejsi niż jesienią a i GieKSa pomimo ostatnich dwóch porażek też wydaje się lepsza.
Jestem na bieżąco z tym co gra GieKSa, bo albo jestem na meczach, albo oglądam skróty i widzę rękę trenera Brzęczka. Osobiście wydaje mi się, że chłopaki grają fajną, ciekawą piłkę i na pewno są mocniejsi niż w zeszłej rundzie. Natomiast jeśli chodzi o nas to już oswoiliśmy się i otrzaskali z tą pierwszą ligą. Opinia o Rozwoju jest bardzo pozytywna. Gdy rozmawia się z zawodnikami z innych drużyn to chwalą nas za grę mimo, że tych punktów na naszym koncie jest trochę za mało. Ale trener wykonał z nami dobrą robotę zimą. Uważam, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani fizycznie. Wylaliśmy dużo potu na obozie i myślę, że to zaprocentuje.
Czy pomożesz trenerom w analizie GKS?
Trenerzy są bardzo dobrze przygotowani. Jeśli mogą starają się przyjeżdżać na mecze GieKSy, więc myślę że będą ją mieli rozpracowaną. Na pewno przed meczem dostaniemy dużo informacji na temat GKS i tylko musimy to przełożyć na grę na boisku oraz zrealizować to co zostanie nam nakreślone.
W razie waszej wygranej to będzie chyba jedyny przypadek kiedy będziesz się cieszył z przegranej GieKSy...
To jest trochę patowa sytuacja, bo wiadomo, że nam punkty są bardzo potrzebne, nie możemy sobie pozwolić na żaden moment rozluźnienia, bo kolejek jest coraz mniej a dół tabeli punktuje. Do tego niektórzy jeszcze mają walkower za Dolcan, a my już te trzy punkty dostaliśmy. Ale myślę, że GieKSie zwycięstwo też jest bardzo potrzebne. Szczególnie po tych dwóch porażkach ciśnienie na Bukowej jest ogromne. Wszystko rozstrzygnie się na boisku i kto zostawi tutaj więcej zdrowia i zaangażowania to po prostu wygra to spotkanie. Na pewno nikt nie odstawi nogi.
Jak będą wyglądać wasze ostatnie godziny przed derbami?
Nie wiem jeszcze jak co jest zaplanowane, mogę tylko powiedzieć jak to wyglądało do tej pory. Nie chcemy na Bukową „wchodzić z butami". Mamy swój skromy kąt na Zgody i zawsze się tam spotykamy. Tam mamy odprawę, jakieś ciasto, kawa. Potem podjeżdża po nas autobus i jedziemy na Bukową, gdzie jesteśmy tak z godzinę i 15 minut przed meczem. Szybkie przebranie, rozgrzewka i tyle. Nie chcemy tu przesiadywać nie wiadomo ile, żeby tutaj jakiegoś dodatkowego ciśnienia nie wzbudzać.
Od tego roku gracie mecze w roli gospodarza na Bukowej. Oprowadzałeś chłopaków po klubie czy nie było takiej potrzeby?
Nie. Nie trzeba było. Ale była ostatnio taka sytuacja, kiedy chłopcy zapomnieli wziąć tych talerzyków do rozgrzewki, a wiadomo że jeśli jesteś za to odpowiedzialny to za takie coś można dostać karę. No i chłopaki biegną do mnie i mówią: „Kufel spytaj się czy GieKSa nam nie pożyczy tych talerzyków." Akurat był Maciek Wierzbicki, który pobiegł do magazynu i zorganizował im te talerzyki. Ale okazało się, że jednak niepotrzebnie, bo trener Dawid Szulczek jest bardzo dobrze przygotowany. Tak jak w każdym aucie gdzieś się znajduje jakaś mapa, tak u niego w aucie zawsze znajdują się talerzyki, piłki, itp.
Nie myliłeś szatni jak wchodziłeś tu na Bukową?
Teraz już nie - przyzwyczajony jestem. Ale w tym pierwszym meczu w Pucharze Polski to pomyliły mi się szatnie i poszedłem na prawo zamiast na lewo. Pomylił mi się też okrzyk w szatni przed meczem i na pytanie: „kto wygra mecz?!" odpowiedziałem: „GieKSa!" Na szczęście nie mam zbyt doniosłego głosu, więc nikt tego nie zauważył .
No to kto wygra w niedzielę?
Nie powiem (uśmiech).
Kamil Cholerzyński: Jest wiele takich przykładów na świecie, że ktoś jest mocno związany z danym klubem i po iluś tam latach musi się z nim rozstać. To jest normalna praca. Ale na pewno fajnie znowu wrócić na Bukową i zagrać przy kibicach. Mam nadzieję, że przyjdzie z 5000 ludzi i zapełnią ten stadion. Liczę na fajne widowisko, bo brakuje takich meczy w tej 1 lidze. Wiadomo, że Rozwój nie jest taką marką, która przyciąga tych kibiców na trybuny, dlatego rzadko mamy okazję grać przy dużej publiczności.
"Spinasz" się bardziej przed meczem z GieKSą?
Nie. Specjalnie się nie motywuję. Przecież nie mam do nikogo urazy, ani nie mam nikomu nic do udowodnienia. To jest sport, normalna kolej rzeczy. Słabsi odpadają, a ja w pewnym momencie byłem słabszy. Nie mam do nikogo żalu. Mam tu przyjaciół czy na boisku, czy w klubie, czy na trybunach, dlatego zawsze będzie mi się fajnie wracać na Bukową obojętnie w jakiej roli.
Wyobraźmy sobie, że strzelasz w niedzielę gola. Zachowasz się jak jesienią Tomek Wróbel, który nie okazywał radości?
Mi na pewno nie wpadnie (uśmiech). Ale jakby wpadło to na pewno z szacunku do tego klubu, do tego co tu przeżyłem, do tych ludzi, kibiców na pewno bym się specjalnie nie cieszył.
Jak reszta drużyny Rozwoju podchodzi do tego meczu?
Na pewno jest więcej rozmów przed meczem z GieKSą niż przed innym meczem ligowym. Ten temat derbów pojawia już od jakiegoś czasu i każdy tym żyje, bo dla nas jest to jakieś wydarzenie i fajne przeżycie zagrać przy tylu kibicach. Ale ja nie zaobserwowałem jednak jakiegoś wielkiego ciśnienia, że ktoś się specjalnie mobilizuje. Oczywiście nie wiem jak to chłopaki przeżywają wewnętrznie i tu się nie chcę za nich wypowiadać.
Nikt nie miał w Rozwoju do Ciebie pretensji, że jeździsz na mecze GieKSy, nawet te wyjazdowe, jako kibic?
Wiadomo, że w żartach czasem chłopaki zapytają jak: „co z tą twoją GieKSą?" jak im nie idzie i wtedy się podśmiewają, a ja z kolei zawsze staram się chłopaków bronić. Ale ze złośliwościami jeszcze się nie spotkałem. Jeśli chodzi o chłopaków z szatni Rozwoju to są bardzo życzliwi ludzie. Oczywiście każdy ma jakieś tam swoje sympatie i czasem się wbija „szpile", ale to wszystko jest w formie żartów.
Po ostatnim zremisowanym meczu z GieKSą kibice wam klaskali, gdy schodziliście do szatni.
Wiadomo, że jak przyjeżdżaliśmy na Bukową to wszyscy myśleli, że GKS dopisze sobie spokojnie trzy punkty, a jednak my zawiesiliśmy wysoko poprzeczkę. Mecz nie układał się po naszej myśli bo dwa razy musieliśmy gonić wynik, ale w końcówce mogliśmy nawet pokusić się o zwycięstwo. Fenomenalny strzał Seby i szkoda, że ta piłka nie wpadła, bo w naszej sytuacji te dwa dodatkowe punkty byłby bardzo cenne. Ale po meczu i tak była radość, bo ten remis rozpatrywaliśmy w kategoriach sukcesu.
Ten mecz niedzielny może być ciekawszy od tego wrześniowego. Wy jesteście mocniejsi niż jesienią a i GieKSa pomimo ostatnich dwóch porażek też wydaje się lepsza.
Jestem na bieżąco z tym co gra GieKSa, bo albo jestem na meczach, albo oglądam skróty i widzę rękę trenera Brzęczka. Osobiście wydaje mi się, że chłopaki grają fajną, ciekawą piłkę i na pewno są mocniejsi niż w zeszłej rundzie. Natomiast jeśli chodzi o nas to już oswoiliśmy się i otrzaskali z tą pierwszą ligą. Opinia o Rozwoju jest bardzo pozytywna. Gdy rozmawia się z zawodnikami z innych drużyn to chwalą nas za grę mimo, że tych punktów na naszym koncie jest trochę za mało. Ale trener wykonał z nami dobrą robotę zimą. Uważam, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani fizycznie. Wylaliśmy dużo potu na obozie i myślę, że to zaprocentuje.
Czy pomożesz trenerom w analizie GKS?
Trenerzy są bardzo dobrze przygotowani. Jeśli mogą starają się przyjeżdżać na mecze GieKSy, więc myślę że będą ją mieli rozpracowaną. Na pewno przed meczem dostaniemy dużo informacji na temat GKS i tylko musimy to przełożyć na grę na boisku oraz zrealizować to co zostanie nam nakreślone.
W razie waszej wygranej to będzie chyba jedyny przypadek kiedy będziesz się cieszył z przegranej GieKSy...
To jest trochę patowa sytuacja, bo wiadomo, że nam punkty są bardzo potrzebne, nie możemy sobie pozwolić na żaden moment rozluźnienia, bo kolejek jest coraz mniej a dół tabeli punktuje. Do tego niektórzy jeszcze mają walkower za Dolcan, a my już te trzy punkty dostaliśmy. Ale myślę, że GieKSie zwycięstwo też jest bardzo potrzebne. Szczególnie po tych dwóch porażkach ciśnienie na Bukowej jest ogromne. Wszystko rozstrzygnie się na boisku i kto zostawi tutaj więcej zdrowia i zaangażowania to po prostu wygra to spotkanie. Na pewno nikt nie odstawi nogi.
Jak będą wyglądać wasze ostatnie godziny przed derbami?
Nie wiem jeszcze jak co jest zaplanowane, mogę tylko powiedzieć jak to wyglądało do tej pory. Nie chcemy na Bukową „wchodzić z butami". Mamy swój skromy kąt na Zgody i zawsze się tam spotykamy. Tam mamy odprawę, jakieś ciasto, kawa. Potem podjeżdża po nas autobus i jedziemy na Bukową, gdzie jesteśmy tak z godzinę i 15 minut przed meczem. Szybkie przebranie, rozgrzewka i tyle. Nie chcemy tu przesiadywać nie wiadomo ile, żeby tutaj jakiegoś dodatkowego ciśnienia nie wzbudzać.
Od tego roku gracie mecze w roli gospodarza na Bukowej. Oprowadzałeś chłopaków po klubie czy nie było takiej potrzeby?
Nie. Nie trzeba było. Ale była ostatnio taka sytuacja, kiedy chłopcy zapomnieli wziąć tych talerzyków do rozgrzewki, a wiadomo że jeśli jesteś za to odpowiedzialny to za takie coś można dostać karę. No i chłopaki biegną do mnie i mówią: „Kufel spytaj się czy GieKSa nam nie pożyczy tych talerzyków." Akurat był Maciek Wierzbicki, który pobiegł do magazynu i zorganizował im te talerzyki. Ale okazało się, że jednak niepotrzebnie, bo trener Dawid Szulczek jest bardzo dobrze przygotowany. Tak jak w każdym aucie gdzieś się znajduje jakaś mapa, tak u niego w aucie zawsze znajdują się talerzyki, piłki, itp.
Nie myliłeś szatni jak wchodziłeś tu na Bukową?
Teraz już nie - przyzwyczajony jestem. Ale w tym pierwszym meczu w Pucharze Polski to pomyliły mi się szatnie i poszedłem na prawo zamiast na lewo. Pomylił mi się też okrzyk w szatni przed meczem i na pytanie: „kto wygra mecz?!" odpowiedziałem: „GieKSa!" Na szczęście nie mam zbyt doniosłego głosu, więc nikt tego nie zauważył .
No to kto wygra w niedzielę?
Nie powiem (uśmiech).
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku
04.05.2022
04.05.2022
Wielka bitwa o snajperską koronę