"Jeżeli mamy takimi nerwówkami zrobić awans... to niech tak będzie!"

04.05.2012
Mecz z Flotą, był spotkaniem, w którym gliwiczanie musieli drżeć o końcowy wynik do ostatniej minuty. Piłkarze Piasta zbywali jednak te zarzuty śmiechem. - Wygraliśmy, to jest najważniejsze - mówili.

Piast mógł po pół godzinie gry wygrywać w meczu z Flotą już nawet 5-0. Gliwiczanom brakowało jednak skuteczności pod bramką rywali. - Rzeczywiście, było tych sytuacji bardzo dużo. To już kolejne spotkanie, gdy mamy ich wiele i ich nie wykorzystujemy. To jedank nie ma teraz znaczenia, bo liczy się to, że mecz rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść! - cieszył się po spotkaniu bramkarz Piasta.

Kilka niewykorzystanych sytuacji bramkowych oraz chwile dekoncentracji w obronie sprawiły, że Flota strzeliła dwa gole i końcówka spotkania była nerwowa. - Owszem, wolelibyśmy strzelić więcej goli i mieć spokojniejsze ostatnie minuty meczu... ale jeżeli mamy takimi "nerwówkami" zrobić awans, to niech tak będzie - uśmiechał się Szmatuła.

Zdanie swojego kolegi z bramki podzielał Adrian Świątek. - Wolimy wygrać wszystkie spotkania, po fatalnej grze, zaledwie 1-0 niż zwyciężyć 5-0, a potem stracić punkty w innych spotkaniach - z rozbrajającą szczerością wyznał "Święty".

autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również